UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Z pamiętnika obywatela gorszego sortu"

Dzień szósty (19.02.2016)

Ogary poszły w las.

Wczoraj widziałem polowanie z nagonką. Setki psów rzuciły się w poszukiwaniu Symbolu Puszczy, choć akurat tego dnia Żubra w puszczy nie było. A może właśnie dlatego wybrano ten dzień, by Żubr nie mógł głośniej ryknąć? Nie wiem.

polowanie z nagonką

Jednak to nie nagonka zwróciła moją największą uwagę, lecz ujadające psy. Najbardziej szczekały małe kundle, które nie mogąc doskoczyć nawet do pięt Żubra, szczekały jak szalone. Co chwilę przerywały swoje zawodzenia, gdyż drapiąc się łapą, próbowały oczyścić swoją zawszoną sierść. Bezskutecznie. Zawszaniec zawsze zostanie zawszańcem, choćby pozbył się insektów. Psy średnie ujadały równie głośno. One także na chwilę milkły, by odnaleźć wzrokiem przywódcę stada. A gdy znalazły, patrzyły z niepewnością czy pies najwyższy doceni ich jazgot, czy może spojrzy z dezaprobatą nakazując, by szczekały jeszcze głośniej.

Nie dostrzegłem tylko myśliwego, który wypuścił w las tak zajadłą sforę. Czyżby ukrywał się dlatego, że to nie jest myśliwy, a zwykły kłusownik? Prawdopodobnie schował się za brzozami licząc na to, że nikt się nie zorientuje, iż to właśnie on. Nie jest przecież tak głupi, żeby nie wiedzieć, iż na Symbole się nie poluje, bo takie polowanie jest jak rzyganie na środku własnego domu.

I jeszcze jedno: żaden kłusownik, choćby miał strzelbę jak kolubryna, choćby się natężał i nadymał, to i tak nigdy nie zostanie Symbolem Puszczy!

z0940 (24 kB)

Zobacz dzień siódmy

Zobacz wszystkie dni Z pamiętnika obywatela gorszego sortu