UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział III - Dorota

strona 26

W tym momencie ciało kobiety wydawało unosić się nad szpitalnym łóżkiem w konwulsyjno-epileptycznych ruchach. Jednak ono nie unosiło się. To liczba drgań, ruchów, podskoków dawała złudzenie lewitacji.

- Co tu się dzieje! – na salę wszedł lekarz dyżurny. – Kto wam pozwolił… Proszę wyjść…

Ksiądz nie przerwał ani na moment. Chyba nawet nie wiedział co się dzieje za jego plecami. Asystująca mu siostra zakonna zdecydowanym krokiem podeszła do lekarza i niemal taranując wypchnęła go za drzwi.

- Mamy zgodę dyrektora szpitala – powiedziała głosem nieznoszącym sprzeciwu.

- To nie dyrektor, ale ja odpowiadam za pacjentów! Proszę opuścić szpital, bo zawiadomię policję – odpowiedział równie stanowczo.

Zakonnica włożyła rękę za habit i wyjęła stamtąd kartkę papieru z nadrukiem nazwy szpitala, treścią zezwalającą na egzorcyzm na terenie lecznicy, a wszystko to opatrzone pieczątką i podpisem dyrektora.

- Nic mnie to nie obchodzi. Wzywam ochronę i dzwonię po policję. Lekarz poszedł zrobić co kazało mu sumienie i zawodowa konieczność, a mniszka powróciła na salę. Panowała już zupełna cisza. Dorota leżała na wznak, miała oczy otwarte, oddychała, ale żadne bodźce zewnętrzne do niej nie docierały. Ksiądz leżał na podłodze, z trudem łapał powietrze i wyglądał jak człowiek, który pierwszy raz w życiu przebiegł maraton.

Przez kilka następnych dni chora zakonnica znajdowała się w takim stanie, jak tuż po dokonanych egzorcyzmach. Oczy otwarte, wpatrzone w sufit, twarz bez jakiejkolwiek mimiki. Ułożona na plecach z rękoma wzdłuż ciała. Gdy zmieniano jej opatrunki, gdy myto i nacierano skórę pleców, gdy pielęgniarka umieszczała w jej żyle kolejny wenflon - żadnej reakcji. To nie był jednak letarg, który nazywany jest także śmiercią pozorną. Podczas letargu wszystkie czynności życiowe niemal zanikają. Niewyczuwalne jest tętno, źrenice nie reagują na światło, a metabolizm wydaje się być całkowicie powstrzymany. Tymczasem wszelkie wykonane badania wykazywały, że oprócz ran na dłoniach i stopach, Dorota jest całkowicie zdrowa. Lekarze przypuszczali, że jej stan jest zbliżony do akinezji. Objawia się on wówczas, gdy strach przed niebezpieczeństwem blokuje możliwość jakichkolwiek ruchów. Mówi się wtedy: „stanął jak wryty”. Stan ten ma jednak tę dobrą zaletę, że nie czuje się wtedy ani strachu, ani bólu.

z0940 (24 kB)

Dyrektor zakazał kolejnych egzorcyzmów, ale ksiądz jako osoba duchowna swobodnie poruszał się po szpitalu i bez wiedzy lekarzy odprawiał swój rytuał. Ciało kobiety było wtedy wprowadzane w ruch. Drżała, rzucała się, ale twarz miała martwą, pozbawioną wszelkich emocji. Ani cierpienia, ani ulgi, ani radości.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +