UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział III - Dorota

strona 21

Gdy matka dodawała, że wszyscy ludzie, którzy mają szczęście posiadać takie rany, razem z Jezusem zbawiają świat i zmywają grzechy tych, którzy w życiu doczesnym pobłądzili, mała Dorota popadała w pewien rodzaj ekstazy lub transu. Pozornie traciła przytomność, ale poruszała się w sposób niezachwiany. Nie docierały do niej żadne zewnętrzne bodźce, choć mogło się wydawać, że odczuwa to, co nie stanowi realnego świata. Mówiła coś, krzyczała, czasem płakała lub śmiała się. Z jej słów nie można było nic zrozumieć. Strzępki zdań, słowa przerywane wpół i wszystko pozbawione jakiegokolwiek sensu. Stan ten trwał od kilku do kilkunastu minut, a po nim Dorotka nic nie pamiętała. Wkrótce popadanie w niewytłumaczalny stan było coraz częstsze, a matka dziewczynki po każdym takim wypadku nie ukrywała swej wielkiej radości.

- Jaka ty Dorotko musisz być szczęśliwa! Znowu połączyłaś z się z Bogiem – i choć dziecko nic nie pamiętało wierzyło, że rozmawiało z Panem Bogiem.

Zdarzyło się, że przypadłość ta miała miejsce w szkole. Wezwano karetkę pogotowia i Dorotę zawieziono do szpitala. Powiadomiona o tym fakcie matka natychmiast przyjechała do lecznicy i zażądała, aby dziecko wróciło do domu. Mimo sprzeciwów szpitalnego personelu dopięła swego. Nie rozmawiała z lekarzami na temat stanu zdrowia córki.

- Ona jest oddana Bogu, a Bóg ją umiłował – grzmiała w pokoju ordynatora. - Wy wszyscy jesteście zbyt małej wiary, by to zrozumieć. To co Bóg na nią zesłał, tylko On może zabrać. Wy lekarze... wy lekarze...

To zdarzenie wywołało kolejne konsekwencje. Dorota przestała chodzić do szkoły, a kuratorium uznało, że jako bardzo choremu uczniowi przysługuje nauczanie indywidualne w domu. Początkowo domowa szkoła jakoś działała, ale z czasem matka przestała wpuszczać nauczycieli do mieszkania twierdząc, że Dorotka się źle czuje, że dzisiaj nie jest w stanie się uczyć, a niekiedy po prostu nie otwierała drzwi udając, że nikogo nie ma w domu. Takie podchody trwały do ukończenia szkoły podstawowej, której świadectwo jakimś cudem udało się dziewczynce uzyskać. Później świat o niej zapomniał.

z0940 (24 kB)

Gdy Dorota skończyła 16 lat jej matka uznała, że najwyższy czas oznajmić światu, że dziewczyna jest wybrana i jako święta osoba powinna być traktowana w sposób szczególny. Uszyła jej sukienkę z szarego płótna, kazała się wykąpać, uczesać, a potem zabrała do biskupa. Nie miała większych problemów z uzyskaniem audiencji, ponieważ od lat bardzo aktywnie udzielała się w życiu kościoła i była dobrze znana wszystkim hierarchom.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +