UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział III - Dorota

strona 20

I tak siedziały we dwie, w ciemnościach, milcząc, a matka przesuwała paciorki różańca lekko przy tym poruszając ustami. Z czasem, gdy dziewczynka oswoiła się z sytuacją pozostawała w piwnicy coraz dłużej i coraz częściej sama. Przestała się bać, ale pytanie w stronę matki powracało.

- Mamusiu. Ja chcę iść na podwórko, a nie do piwnicy. Nudzi mi się tam...

- Widzisz Dorotko – odpowiedziała matka. – Ty jesteś święta. Święta jak święta Dorota z Mątowów. Ona tak umiłowała Pana Boga, że kazała zamurować drzwi do jej pokoju w którym się tylko modliła. Była wtedy taka szczęśliwa, że tego nie da się opisać...

- Ale przecież ona musiała jeść, bo by umarła? – dopytywała dziewczynka.

- Tak, musiała jeść, żeby mieć siłę do modlitwy. I jadła, bo miała takie koleżanki co jej jedzenie podawały przez małą dziurę w ścianie. Początkowo dziecko niewiele z tego rozumiało, ale kobieta opowiadała jej różne historie z życia świętej Doroty tak, jak opowiada się innym dzieciom bajki. Z tą jednak różnicą, że zamiast „dawno, dawno temu” zawsze rozpoczynała od słów: „mamusia urodziła cię po to, abyś została świętą”.

- ...i pewnego dnia, gdy klęczała w kościele zobaczyła Pana Jezusa – opowiadała matka. – I wtedy Pan Jezus podszedł do niej i wyjął świętej Dorocie z Mątowów serduszko. Ale nie zostawił jej bez serca. Dał jej inne. Takie które kochało Pana Jezusa ponad wszystko... Wszystkie te opowieści wywierały na małej Dorotce wielkie wrażenie. Z czasem wręcz się od nich uzależniła i z niecierpliwością czekała na to jak matka rozpocznie monolog. Czasami prosiła: „mamusiu opowiedz mi jeszcze raz jak umarło ośmioro dzieci świętej Doroty”, albo „jak uzdrowiła tą panią co ją dziesięć lat głowa bolała?” Opowiadane historie i presja matki spowodowały, że Dorota nie mając jeszcze 10 lat przestała być dzieckiem. Przez większość dnia modliła się w ciemnej piwnicy, zaczęły objawiać się jej różne sytuacje, które były jak sen na jawie. Po wielokroć rozmawiała ze świętą Dorotą, spacerowała z Jezusem trzymając go za rękę, a Matka Boska gładziła ją po głowie chwaląc za to, jaką jest mądrą dziewczynką.

Wszystkie wspomnienia jakie w tej krótkiej chwili przenikały przez umysł mniszki wydawały się jej nierealne. Z jednej strony wiedziała, że to o czym teraz myśli zdarzyło się naprawdę, ale z drugiej zadawała sobie pytanie dlaczego do tej pory wspomnienia te nie ujawniały się. Dlaczego o nich zapomniała i dlaczego teraz wróciły. Chociaż chciała się z nich wyzwolić i zacząć myśleć o czymś zupełnie innym to nie potrafiła. Spojrzała na swoje dłonie na których znaczyły się blizny i znów ujrzała to, co kiedyś się wydarzyło.

- Mamusiu. Dlaczego ja jestem chora, a inne dzieci są zdrowe? - spytała kiedyś.

- Ty jesteś zdrowa Dorotko. Zupełnie zdrowa. – odpowiedziała matka.

- Ale przecież mi z rączek i nóżek bez przerwy krew leci.

- To nie znaczy, że jesteś chora. To znaczy, że Pan Jezus pokazuje jak bardzo cię kocha.

- Jak to mnie kocha? To mnie boli...

- Pana Jezusa też bolało, jak go na krzyż przybijali, a teraz cały świat cieszy, że kiedyś taki Pan Jezus chodził po świecie.

Takie rozmowy odbywały się dość często i za każdym razem kończyły się tym, że Dorotka jest wybranym przez Jezusa dzieckiem, a to przecież wielkie szczęście. Potem troskliwa matka chcąc ulżyć córce brała gazę, polewała ją jakimś preparatem, przykładała do jątrzących się ran, a na koniec zawijała bandażami.

- To jest dobre lekarstwo, które ci pomoże – mówiła podczas tej czynności. – Bardzo ci pomoże...

Jednak lekarstwo nie pomagało. Rany robiły się coraz głębsze i wcale się nie goiły.

z0940 (24 kB)

- Święta Dorota z Mątowów też miała to samo co ty. Też na jej rękach i nogach były rany. Pomyśl jak ona musiała cierpieć. Wtedy nie było takich lekarstw jak są dziś. Bolało ją dużo więcej od Ciebie.

To tłumaczenie za każdym razem przekonywało dziewczynkę i mimo bólu czuła się szczęśliwa, że nie musi cierpieć tak bardzo jak święta Dorota.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +