UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział II - Alicja

strona 17

Odeszli. Została sama w ciemnościach z ciałem obolałym, posiniaczonym i krwawiącym. Przypomniała sobie, że kiedyś już tak się czuła. Miała wtedy 9, a może 10 lat, ojciec płacząc niósł ją do domu. Powoli ogarniała ją nicość, jakby jej jaźń uciekła gdzieś, gdzie nie ma wiatru, drzew, bólu, miłości i śmierci. Straciła przytomność.

Obudziła się po dwóch dniach. Miała złamany nos, zwichniętą rękę i wiele pomniejszych obrażeń. Ujrzała nad sobą Jarka. Siedział i wpatrywał się w jej twarz. Powiedział jak zwykle, gdy rano otwiera oczy: “Dzień dobry kochanie”. Uśmiechnęła się i podniosła głowę. Po chwili znowu zasnęła.

Trzy tygodnie później wróciła do pracy. Lekarze chcieli, aby została w domu, aby uczęszczała na terapię dla zgwałconych kobiet, ale ona się uparła. Wolała być między ludźmi. Chciała normalnie żyć. Postanowiła, że mimo zasinień, zadrapań i opatrunku na nosie będzie prowadziła wykłady. Szła korytarzem politechniki, jakby nieobecna, a jednak spośród dziesiątek mijanych twarzy ta jedna zwróciła jej uwagę. Młody mężczyzna stał pośród równie młodych kobiet i głośno się śmiał. Alicja zatrzymała się kilka metrów przed nim, ale on jej nie widział. Mówił coś o planowanej imprezie w akademiku. Poznała ten głos. „Tylko krzyknij kurwo…” wspomnienie zawirowało w głowie kobiety. Nagle zauważył Alicję. Z jego ust spadł uśmiech, a na twarzy pojawiło się zdziwienie wymieszane z zaskoczeniem. Poznał ją natychmiast.

- To cześć dziewczyny, muszę uciekać.

Przebiegł tuż obok Alicji. Przez ułamek sekundy spojrzeli sobie w oczy. Miał w nich szyderczą i bezczelną pewność siebie. Nie czuła nienawiści do tego chłopca, ale zdenerwowała ją jego reakcja.

Poszła do swojego gabinetu, siadła za biurkiem i sięgnęła za słuchawkę telefonu. W pierwszym odruchu chciała zadzwonić na policję, ale nagle zadumała się nad losem oprawcy. Jednym telefonem może odmienić jego życie. Jednym telefonem może spowodować, że chłopak trafi na 5, może nawet 8 lat do więzienia. Nigdy nie skończy studiów, a więzienie będzie uczyło go życia. Najczarowniejsze lata, podczas których cieszyłby się dorosłością, a jednocześnie szaleńczą beztroską młodości, spędzi za kratami. Alicja ważyła w myś1ach los młodzieńca i była gotowa odstąpić od zadenuncjowania gwałciciela. Jednak chwilę później oczyma wyobraźni ujrzała go, jak pastwi się nad jakąś dziewczyną, jak uderza ją w twarz, ubliża jej i zdziera z niej ubranie. Wyjęła z torby notatnik, odszukała numer telefonu przy nazwisku policjanta i sięgnęła po słuchawkę. W tej samej chwili zadzwonił telefon.

- Alicja Kepis, słucham...

z0940 (24 kB)

- Pamiętasz co ci mówiłem? - usłyszała znajomy głos. Piśnij kurwo słowo o tym co między nam było, a tak cię załatwię, że już więcej nic nie będziesz mogła powiedzieć. Pamiętaj, jest nas czterech, jak nie jeden to drugi cię załatwi. A może chcesz żebyśmy do ciebie wpadli i powtórzyli? Lubisz to, co?...

Alicja nie czekała, aż chłopak zakończy swój wywód. Spokojnie odłożyła słuchawkę.

- Skurwysyn - szepnęła i zdumiała się, że z jej ust wyszło takie słowo.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +