UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział II - Alicja

strona 16

Mięśnie na twarzy Kepisa drżały, jego oczy zachodziły mgłą, a na czole pojawiły się kropelki potu. Był niczym wulkan tuż przed erupcją. Trząsł się i pomrukiwał. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego jego żona dopuściła się zdrady. Gdy Alicja wypowiadała słowa “Musiałam się sprawdzić, przepraszam”, wstał od stołu i najpierw cicho, potem coraz głośniej zaczął mówić co myś1i o żonie.

- To ja ci tak ufałem, a ty się zeszmaciłaś! Nie mogłaś wytrzymać, tak? Ktoś musiał cię przelecieć? Kto to był? Znam go? Powiedz, no powiedz…

Alicja nie mogła słuchać tych słów. Oparła się łokciami o blat stołu i dłońmi zasłoniła uszy, a gdy to nie pomagało wstała i wyszła z mieszkania. Był późny wieczór. Po ulicach przemykali ostatni przechodnie. Alicja szła szybko, jakby gdzieś się spieszyła. Byle dalej przed siebie, bez konkretnego celu, aby nie słyszeć wyzwisk wypowiadanych pod jej adresem. Uspokoiła się i rozejrzała wokół. Była kilkadziesiąt minut drogi od swojej ulicy. Zwolniła kroku i zaczęła analizować sytuację. W swym zamyśleniu nie zauważyła, że na przeciw niej idzie czterech młodzieńców. Dopiero wtedy, gdy jeden z nich skierował do niej pytanie:

- Lalunia, a ty gdzie?

Ocknęła się z zadumy i przyspieszyła kroku.

- Zaczekaj! Nie uciekaj! Zabawimy się!

Zaczęła biec. Nocni adoratorzy byli szybsi. Słyszała jak ich kroki zbliżają się do niej. Czuła ich oddech na swych plecach. Nagle jeden z młodych mężczyzn złapał ją za ramię. Kobieta potknęła się i upadla. Piekący ból przeszył jej kolana. Jakby tego było mało ktoś kopnął ją w brzuch. Dwóch mężczyzn złapało ją za ręce i zaczęło ciągnąć po ziemi w pobliskie zarośla. Była tak przerażona, że nie potrafiła wykonać najmniejszego gestu w swojej obronie. Nie krzyczała, nie szarpała się. Strach był jej ciałem i duszą. W pewnej chwili bandyci przestali ją ciągnąć. Jeden klęknął okrakiem na przegubach rąk kobiety, które miała za głową. Dwóch siadło na jej szeroko rozłożonych nogach, a czwarty rozerwał bluzkę i dotknął nagich piersi. Chwilę później chciał zdjąć jej majtki, ale w pozycji jakiej leżała było to niemożliwe. Wyjął nóż i rozciął je. Następnie przystawił ostrze do gardła i zagroził.

- Tylko krzyknij kurwo, a pożegnasz się z tym światem.

Alicja zamknęła oczy. Poczuła, jak wchodzi w nią penis gwałciciela. Słyszała nad swoją twarzą, jego ciężki, cuchnący alkoholem oddech. Chłopak charczał jak zwierzę i nie mógł dojść do końca.

- Kończ szybciej - powiedział jeden z pomocników - my też chcemy. Nieeeee! - krzyknęła, gdy uzmysłowiła sobie, że czeka ją, kilkukrotny gwałt.

- Zamknij ryja, zdziro...

z0940 (24 kB)

Ktoś uderzył ją dwa razy w twarz. Poczuła jak z nosa cieknie strużka krwi. Gdy pierwszy bezprawny stosunek dobiegł końca rozpoczął się następny. Kolejny organ penetrował jej wnętrze. Powoli traciła poczucie rzeczywistości. Ból stawał się coraz mniejszy…

- Ja jeszcze raz!.. - usłyszała głos jakby zza światów.

- Zostaw ją! Idziemy.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +