UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział II - Alicja

strona 14

Pogładziła policzek śpiącego Jarka. Otworzył oczy, spojrzał na Alicję i uśmiechnął się.

- Dzień dobry kochanie - powiedział i pocałował wnętrze jej dłoni.

Alicja nie odpowiedziała. Odwzajemniła jedynie uśmiech, po czym wstała i poszła zrobić śniadanie. Była zdenerwowana. Coraz bardziej brakowało jej odwagi, by zwierzyć się ze swoich kłopotów. Miała coraz więcej wątpliwości. Miotając się w swej bojaźni, słyszała, jak mąż krząta się po łazience. Wiedziała, że jak zwykle za chwile wyjdzie, pocałuje ją w policzek, podejdzie do okna, oceni pogodę, by następnie usiąść przy stole i zjeść śniadanie. Robił tak codziennie i nigdy nie pomylił kolejności.

- Musimy iść do lekarza - Alicja wypowiedziała te słowa szybko, jakby bojąc się, że w trakcie ich mówienia może zapomnieć o co jej chodzi.

- Źle się czujesz? - Kepis spytał bez zaniepokojenia w głosie.

- Musimy iść do seksuologa.

- Co się stało? - Tym razem mąż Alicji wydał się być zainteresowany. - Czy coś z nami jest nie tak?

- Nie, nie z nami... ze mną. Wiesz Jarku, ja nie odczuwam... ja nie mam orgazmu...

- Jak to! - mężczyzna podniósł głos. - Jak to nie odczuwasz orgazmu? Ja widziałem, ja, czułem, ja, ja... Przecież widziałem, jak... Przecież zawsze mówiłaś mi, że jest ci ze mną bardzo dobrze... – czuł się oszukany.

- Kłamałam. Nie chciałam ci robić przykrości.

- To znaczy, że udawałaś? Przez tyle lat udawałaś?

- Myślałam, że się ułoży, że z czasem wszystko będzie dobrze, ale nie jest...

Mąż Alicji nie dokończył śniadania. Jego męska duma została pogrzebana. Wstał od stołu, wziął teczkę z dokumentami i wyszedł do pracy. Została sama. Była wściekła, że zdecydowała się na ten krok. Myślała, że on zrozumie, że będzie chciał jej pomóc, a on się obraził. Zastanawiała się czy ją kocha, zastanawiała się również nad tym, że to być może ona jest normalna, i to on nie potrafi doprowadzić jej do miłosnego szału. Wzięła notes i sprawdziła numer telefonu, podniosła słuchawkę i nacisnęła odpowiednie cyferki. Po trzecim sygnale usłyszała męski głos.

- Słucham.

- Cześć Robert, Alka mówi, chciałam z tobą, pogadać, mogę do ciebie wpaść?

- W każdej chwili. Czekam na ciebie.

Robert był przyjacielem Alicji i Jarosława. Jako zatwardziały kawaler poprzysiągł sobie, że nie będzie się wiązał z żadną kobietą. Co jakiś czas przeżywał burzliwy romans, który zaczynał się szybko i szybko kończył. Nie miewał najmniejszych problemów ze zdobyciem jakiejkolwiek kobiety. Nie był co prawda przystojny, nie wysoki, o urodzie raczej przeciętnej, ale miał ujmujący sposób bycia. Swoje mankamenty w urodzie nadrabiał inteligencją i krasomówstwem. Potrafił być najlepszym kumplem i właśnie za to niewiasty go uwielbiały. W stosunku do Alicji zachowywał się niczym spowiednik, gdy ta miała problem, mogła do niego iść, wypłakać się, wygadać, a Robert szczerze mówił co myśli o całej sprawie. Nawet gdy uważał, że Alicja zrobiła błąd lub nie ma racji, swą negatywną opinię ubierał w słowa pełne otuchy.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +