UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział II - Alicja

strona 11

- Jak męża nie ma, to pani cały czas tak sama sobie siedzi. Pewnie się pani strasznie nudzi. Bo to człowiek lubi sobie pogadać, a pani tak cały czas sama...

Alicja nie miała ochoty rozmawiać ze starszą o co najmniej 30 lat sąsiadką. Ceniła samotność. Wtapiała się wtedy w siebie i odpływała we własny wszechświat.

- Córka pisała, że już nie wrócą - mówiła starsza pani. - Mają tam wszystko. No i po co mój mąż takie wielkie mieszkanie kupił i dom wybudował. Od czasu jak umarł, to nawet na brydża nikt nie przyjdzie. Pani grywa?

A1icja zaprzeczyła energicznym ruchem głowy.

- Wie pani. Ja to sprzedam ten dom, a pieniądze wyś1e córce do Kanady. Im tam pewnie ciężko. A pani wie, mój mąż to znał wszystkich. Był dyrektorem, wie pani gdzie... A syn mówi: Po co mamo będziesz sprzedawała ten dom. Ale on jest wychowany w innym środowisku. W biznesie. On miał tę żonę, Judytę. Zna ją pani? No właśnie! Artystka wielka! Jakieś obrazki maluje. A te dzieci, to w ogóle jej nie lubią. Syn mówi: mamo zabiorę Romka na wycieczkę do Indii. Pani wie, ona nie dala. Koledzy Romka to wszyscy gdzieś byli, tylko on nigdzie. Wstyd! Bo to jest taka suka, a on łachudra. Jej ojciec to ma dom. No wie pani gdzie. Jak mój mąż był dyrektorem, to on był w komitecie partii. Szkoda słów! Pani wie, że oni są, ze wsi! On nawet łapówki nie wziął, bo się bał. Nawet samochodu nie ma! A syn mówi: mamo, on nie ma nawet pacjentek. Oj, trochę się zmęczyłam. Zdrzemnę się. Zmówię swoją modlitewkę. Mam taką... Papież, jak był w Polsce, to dał dla znajomych, a ja mam krewnego w katedrze. Jest organistą... Tak w ogóle to ja nie wierzę, ale lepiej wierzyć. Dziękuję za herbatkę. Jak się zdrzemnę, to wpadnę, bo pani taka samotna, jak męża nie ma.

- Dlaczego ja ją to1eruje? - myślała zamykając drzwi za sąsiadką - Biedna, stara kobieta - natychmiast zrobiło się jej żal.

Alicję zaliczano do kobiet, o których się mówi, że mają klasę. Byli jednak i tacy, którzy uważali, że to typowa zołza, czarownica, wiedźma. Zawsze nienagannie ubrana i umalowana, zgodnie z porą dnia lub nocy oraz zgodnie z panującą sytuacją. Wiedziała kiedy się uśmiechnąć, a kiedy zachować powagę. Nigdy się nie spieszyła, a jednak zawsze przychodziła na czas. Miała ugruntowane poglądy, ale przyjmowała argumenty innych. Nikt nie potrafił jej rozgryźć. Swoje emocje skrywała tak umiejętnie, jakby chodziła w masce. Jeśli coś postanowiła dążyła do celu najkrótszą drogą nie zważając na innych. Niektórzy zastanawiali się czy ta kobieta ma w sobie jakieś ludzkie uczucia.

Kiedyś mieszkała na wsi, gdzie nawet diabeł nie mówił dobranoc. Gdy spadł śnieg, to świat kończył się w chałupie. Jak wiosną, przyszły roztopy, to błoto sięgało kolan. Alicja wspomina tylko lato. Piękne, kolorowe, pełne motyli i pszczół, traw i polnych kwiatów. W dzień nad całą okolicą, roznosił się zapach łubinu, a wieczorem królowała maciejka.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +