UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział I - Joanna

strona 4

Taki inny niż wszyscy. Był Włochem, pracującym w Polsce. Przychodził do sklepu w którym sprzedawała. Zawsze nienagannie ubrany, dyskretnie pachnący najlepszymi wodami, zawsze z kilkudniowym zarostem. Pewnego dnia zaprosił ją, na spacer. Szli brzegiem, gdy znad morza zaczął nadchodzić zmierzch. Objął ja i pocałował. Delikatne pieszczoty ust i rąk zniewoliły dziewczynę. Później nie wiedziała jak to się stało, że oddala ciało mężczyźnie. Była jakby półprzytomna. Nie może nawet przypomnieć sobie doznań jakie wtedy rządzi1y jej zmysłami. Pewne było jedno - nigdy nie będzie już dzieckiem. Włoch wyjechał.

Kilka tygodni później poznała Bernarda. Był od niej starszy, ale tak samo zagubiony jak ona. Prowadził niewielki sklepik z żelastwem, a jednocześnie zaocznie studiował psychologię.

- Dlaczego ludzie odbierają sobie życie? - spytał kiedyś Joannę.

- Nie wiem - skłamała. Nie raz, nie dwa pragnęła odejść. Powstrzymywała ją jedynie wiara w Boga i w to, że każdy człowiek ma do spełnienia misję.

- Może dlatego, że ich marzenia są zbyt oddalone od ich możliwości? - spytała.

- Postanowiłem z samobójców pisać pracę magisterską...

- Nie rób tego - poprosiła. - To nie jest dobry temat. Będę do ciebie przychodziła, a ty wtedy będziesz się babrał w życiorysach trupów. Nie lubię śmierci.

- Nie mówmy o tym - przerwał rozmowę.

Bernard uważał jednak, że jest to najlepszy z tematów. Nie mógł się powstrzymać przed zadawaniem pytań o przyczyny zbratania się za życia ze śmierci.

- Jak bardzo trzeba być nieszczęśliwym, żeby nadziei szukać w śmierci? - pytał wielokrotnie Joannę. - Przed kim uciekają? Przed sobą, czy przed innymi? Czy samobójcy są, ludźmi mocnymi nie bojącymi się śmierci, czy słabymi bojącymi się życia?

Konanie stało się obsesją.

Pewnego dnia Joanna szła do Bernarda. Z daleka zobaczyła tłumek ludzi.

- Dlaczego to zrobił? - zastanawiała się kobieta z pobliskiego salonu fryzjerskiego. - Podobno spłacił wszystkie długi, jakie zaciągnął na ten sklep.

- Widziałam, że jakaś lafirynda do niego często przychodziła, może to przez nią - kolejna niewiasta zaczynała tworzyć plotkę.

-Kim pani jest? - policjant chwycił Joannę za ramię, gdy ta przeciskała się między gapiącymi się ludźmi.

z0940 (24 kB)

- Jestem... - zawahała się - Jestem narzeczoną właściciela.

- Lepiej niech pani tam nie wchodzi - policjant roz1uźnił uchwyt.

- Co się stało? - spytała, choć wiedziała co się mogło stać.

- Powiesił się… Będziemy musieli z panią porozmawiać.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +