UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Weranda Pana Boga"

Rozdział I - Joanna

strona 2

Joannie brakowało miłości. Łaknęła jej, jak strawy. Tylko raz zdawało się jej, że ktoś oddałby za nią wszystko co ma najcenniejszego. Ona oddałaby, ale on odszedł. Miłość jaką czasami okazywali jej rodzice była namiastką, oczekiwań. Odkąd pamięta prawie zawsze byli pijani. Gdy matka trzeźwiała, brała ją, na ręce, tuliła do piersi i płakała. Gdy wpadała w pijacki kołowrót, nikt i nic nie było ważne poza coraz bardziej bezwiednym zapijaniem sumienia. Ojciec był człowiekiem słabym i z tego też powodu nie trzeźwiał nigdy.

Powróciły radosne. Gdy jednak alkoholowe tchnienie pijackiej meliny smagnęło je po twarzach, przypomniały sobie o smutku. Ojciec Joanny spał siedząc przy stole. Głowę miał opartą o blat, a ręce bezwładnie mu zwisały. Jakiś facet ze spuszczonymi do kolan spodniami leżał na matce Joanny i ruszał owłosionymi pośladkami. Dla Joanny nie był to widok, który mógłby ją, zadziwić. Ojciec bardzo często przyprowadzał mężczyzn podobnych sobie i oddawał żonę za butelkę wina.

Kiedyś w środku nocy Joannę obudziły krzyki. Miała wtedy czternaście lat. - Nigdy! Nigdy! - krzyczała matka. – Jak ją który tknie, to zabije! Wstała z łóżka i zobaczyła jak rodzicielka stojąc z nożem w dłoni broni dostępu do starszej córki. Monika skulona i przestraszona przyglądała się pijanemu ojcu i policjantowi, który mieszkał w sąsiedztwie i pił tyle, ile wszyscy w najbliższej okolicy. Ojciec sprzedał ją za pół litra wódki. - Odejdź kobieto! - mąż chciał odepchnąć żonę, ale ta machnęła ręką i wbiła nóż w męskie ramię.

Nigdy więcej ojciec dziewczyn nie poważył się sprzeciwić woli ich matki.

- Mamo - Joanna krzyknęła budząc zamroczonego ojca.

Uniósł głowę, nieprzytomnym wzrokiem rozejrzał się po pomieszczeniu i krzyknął.

- Ty kurwo jedna!

Chciał się podnieść z krzesła, ale był to zbyt duży wysiłek i w jednej chwili runął nieprzytomny na podłogę.

Mała Malwinka przyzwyczajona do tego rodzaju scen uznała, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Wyrwała swoją dłoń z dłoni Joanny i biegając po kuchni wykrzykiwała na całe gardło.

- Babcia kulwa, babcia kulwa, babcia kulwa...

- Malwina! Mamo!.. - Joanna chwyciła pogrzebacz z kuchennej blachy i z całej siły uderzyła w trzęsące się męskie pośladki

.

Facet zawył, jak dotknięty ogniem i zeskoczył na podłogę. Trzymając się za tył, z obnażonymi genitaliami dreptał w miejscu przeklinając przy tym na czym świat stoi.

z0940 (24 kB)

- Wynocha stąd! - Joanna jeszcze raz podniosła pogrzebacz.

Mężczyzna szybko podciągnął spodnie i trzymając je tak by nie opadły, wybiegł na schody.

Kobieta na kanapie spala. Chyba nawet nie wiedziała, że ktoś ją gwałci. Jej mąż leżał na podłodze.

- Joasiu, chce mi się siusiu - powiedziała Malwina.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +