UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Trzecia sfera świadomości"

Rozdział I

strona 9

- Może i schizol, ale tak na logikę. Załóżmy, że mamy do czynienia z wariatem. Ćwiartuje przypadkowych ludzi jakąś maczetą czy innym mieczem. Następnie chowa śmiercionośny instrument tak, że 20 ludzi nie może go znaleźć, a gdy już schowa, to ucieka w popłochu i wpada pod samochód. Zupełnie mi się to kupy nie trzyma. Albo rzuciłby to na podłogę i uciekł, albo uciekał trzymając to w ręce. Wtedy musielibyśmy znaleźć tę maczetę w pobliżu potrącenia go przez samochód. A tu nic. Chyba, że czegoś nie wiem i jednak znaleźli to coś bardzo ostrego...

- Nie znaleźli – Anna była nieco zbita z tropu. – No dobrze. Przyjmijmy drugą wersję. Kloszard znajduje dwa trupy. Przestraszył się i zaczyna uciekać. Człowiek, który to zrobił (jeden lub więcej) właśnie skończył swoją robotę i poszedł do samochodu, którym przyjechał. Kloszard wybiega na ulicę i wpada pod koła samochodu mordercy. Ten oczywiście się nie zatrzymuje, bo nie ma zamiaru ratować świadka. Niestety, kloszard przysięga się, że nie wie jakiej marki, ani jakiego koloru był ten mityczny pojazd. Podobno był oślepiony światłami. A może w samochodzie nie był morderca tylko pijany kierowca, który z oczywistych względów dał w długą i nawet się nie oglądnął za siebie? A może po prostu obrażenia jakich doznał były spowodowane czym innym, a teraz wykorzystuje to i wymyślił sobie bajeczkę o nieznanym aucie, które chciało go zabić?

- No to dlaczego leżał przy drodze? – Wiktor piętrzył trudności w rozwiązaniu zagadki. – Potknął się i przewrócił? Przecież był trzeźwy.

- Pamiętaj, że przed chwilą dokonał okrutnej zbrodni. Strach, silne wzruszenie, emocje przerastające siłę jego psychiki, choroba umysłowa, a do tego być może fatalne odżywianie mogło spowodować omdlenie. – Anna powróciła do wersji w której zabójcą miał być bezdomny człowiek.

- Mów dalej, mów dalej... – zachęcał Wiktor.

- Załóżmy jednak, że mogło być tak jak ty mówisz. Ktoś przyjechał samochodem zabić tych dwoje. Pytanie pierwsze: dlaczego? Pytanie drugie: czy ofiary były przypadkowe czy też ten ktoś wiedział, że dziewczyna jest córką wiceministra. Jeżeli to rzeczywiście jego córka...

- A ty jak myślisz?

- Myślę, że to przypadek. Jeśli ktoś chciałby zabić akurat tę dziewczynę chyba nie szukałby jej na melinie. Poza tym brak jest odpowiedzi na pytanie dlaczego miałby to zrobić. Brak motywu.

- Jest ważniejsze pytanie. Jeżeli to ona, to co tam robiła?

- No właśnie, co?

z0940 (24 kB)

- Wiesz co ja myślę? - Pilarz szukał prostego rozwiązania. – Kilku skinów, albo jakaś inna łysa hołota zapragnęło zrobić porządek w mieście. Wiedzieli, że bezdomni mają metę w opuszczonym domu i zrobili nalot. Natknęli się na tę parę i wykonali swój plan. Trzeba popytać na ulicy czy nikt się nie pochwalił swoimi wyczynami. I powiem ci Aniu, że...

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +