UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Trzecia sfera świadomości"

Rozdział I

strona 8

4.

Dwóch policjantów siedziało w niewielkim pokoju. Pijąc kawę i paląc papierosy rozmawiali o tym co wydarzyło się poprzedniego wieczora. Panowie mieli zaprzyjaźnioną agencję towarzyską do której wchodzili jak do siebie. Właśnie wczoraj podkomisarz Andrzej Bera i komisarz Wiktor Pilarz odwiedzili dziewczyny, którym wmawiali, że je ochraniają, a przy okazji korzystali z darmowych seksualnych uciech. Teraz wymieniali wrażenia. Ucichli, gdy w drzwiach stanęła podkomisarz Anna Nowek.

- Podsumujmy – odezwała się bez zbędnych wstępów. – Dwa trupy gówniarzy w pijackiej melinie. Ćpuny?

Pilarz wzruszył ramionami w geście „a kto to wie?”

- Ona prawdopodobnie dziewczyna z dobrego domu. On nie wiadomo kto. Bezdomny gość potrącony przez niezidentyfikowany samochód. Twierdzi, że to była jego noclegownia i że on tego nie zrobił. Wiemy już czy był trzeźwy? – zwróciła się do Andrzeja Bery.

- Jak świnia... znaczy trzeźwy jak świnia.

- Mógł zabić?

- Każdy mógł – zawyrokował Pilarz. – Nie ma takiego co nie mógł. Tylko, że on mi nie pasuje do takiej jatki.

- Dlaczego nie? Przyszedł do siebie, a tu w jego łóżku śpią jakieś małolaty. Wkurzył się i ich poszatkował... Jak doszło do niego co zrobił, to chciał uciec. Wybiegł na drogę i potrącił go samochód. Stracił przytomność i takiego znalazł go następny przypadkowy kierowca.

- Nie Aniu, nie przemawia to do mnie. Takie bezdomne łajzy, to z reguły są tchórze. Jak im ktoś stanie drodze, to z niej schodzą...

- A może to jest zwykły schizol? Może coś mu odbiło? Wiemy już coś o nim?

- Jeszcze nic konkretnego... Może i schizol...

Z kieszeni marynarki podkomisarza Andrzeja Bery wypłynął dźwięk dzwonka telefonu komórkowego. Pilarz uniósł ręce w geście bezradności, mówiąc tym samym, że nie może pracować w takich warunkach. Bera przystawił słuchawkę do ucha i po chwili odpowiedział.

z0940 (24 kB)

- Nie.

- ...

- Jeszcze nie...

- ...

- Oddzwonię.

Wiktor Pilarz miał awersję do telefonów komórkowych. Sam takowego nie posiadał, a jego dźwięk wprowadzał go w niezrozumiałą irytację. W policyjnym pokoju zaległa cisza. Podkomisarze czekali, aż Wiktor ochłonie. Trwało to dobre pół minuty zanim zaczął kontynuować.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +