UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Trzecia sfera świadomości"

Rozdział I

strona 6

- Czyli naszego szefa... Czy to jest pewne?

- Ojciec jeszcze nie zidentyfikował ciała, ale wiemy, że nie wróciła na noc do domu, a w jej rzeczach znaleziono legitymacje szkolną na to nazwisko, a co gorsza z adresem pod którym mieszka.

- No to ładnie Aniu zaczynasz. Albo pójdziesz w górę, albo zjedziesz dupskiem po nieheblowanej desce.

Anna zaparkowała tuż przed policyjną taśmą odgradzającą teren zbrodni od cywilnej ciekawości. Przed pozostałościami bramy prowadzącej na teren zaniedbanej posesji stał policjant w mundurze. Parkową alejką ku ulicy szedł policyjny technik ze srebrną walizeczką i fotograf z aparatem zawieszonym na szyi. Nowek z Pilarzem poczekali, aż dojdą do głównej drogi.

- Znaleźliście coś ciekawego? – Pilarz w dalszym ciągu odgrywał rolę szefa, a nie partnera.

- Aż za dużo. Odcisków jest cała masa i to różnych. Butelki, stare ubrania, gówna ludzkie i zwierzęce. Tyle, że jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że ten kto to zrobił zostawił po sobie jakiś ślad. Coś mi mówi, że to nie jest przypadkowa garmażerka. Nie ma narzędzia zbrodni. Chłopcy przeszukują park, ale ja wiem swoje. Nie znajdą. Za długo w tym pracuję.

- A ślady samochodu, który potrącił tego kloszarda?

- Co ty? Przecież widzisz, że to jest szutrowa droga. Rozjechali, zadeptali. Nie ma szans.

Przed policyjną taśmą zatrzymał się kolejny samochód i zaparkował tuż obok auta Anny Nowek. Wysiadł z niego elegancko ubrany mężczyzna. Uniósł taśmę i spokojnym krokiem ruszył w kierunku rozmawiających przy bramie ludzi.

- Cześć Marek! A ty co tu robisz? – Pilarz zwrócił się do przybysza z wyciągniętą na powitanie ręką.

- To samo co i ty – odpowiedział Kenitz. – Robota.

- Warchulski? – dopytywał Wiktor.

Mężczyzna potwierdził skinieniem głowy.

- No jak ma być w firmie dobrze skoro sam szef nie wierzy, że sami sobie poradzimy.

- Słuchaj Wiktor. Chciałem się rozejrzeć... mogę?

- A idź! Już wszystko prawie pozamiatane.

Marek Kenitz ruszył przed siebie, ale po chwili zatrzymał się, odwrócił i kolejny spytał:

- Czy to na pewno córka Warchulskiego? A cholera wie! – odpowiedział Pilarz i spojrzał na Ankę Nowek. Ta zrozumiała, że może zdradzić nieco z policyjnej tajemnicy.

z0940 (24 kB)

- Dziewczyna miała jej legitymację szkolną, ale czy ukradła, czy znalazła, czy to jej, to nie wiemy. Może ona, a może nie ona. Nawet nie wiem czy matka potrafiłaby powiedzieć czy to jej dziecko. Masakra...

Gdy Kenitz odszedł Anna wyartykułowała swoją ciekawość.

- Co to za gość? Znam go, ale zupełnie nie wiem skąd.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +