UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Letalis"

Część pierwsza

strona 6

Kilkadziesiąt lat po tym jak A-vita a zatem także nieśmiertelność stały się standardem, pojawił się kolejny problem. Można było klonować każdy organ, nawet mózg. Można było stymulować inteligencję, ale naukowcy z Głównego Instytutu Badań nad Nieśmiertelnością nie mogli poradzić sobie z instynktem. Ten składnik ludzkiej osobowości, który nie jest wynikiem racjonalnego i świadomego namysłu wymykał się spod kontroli. Brak możliwości płodzenia potomstwa powodował, że instynkt macierzyński doprowadzał kobiety do szaleństwa.

Stopniowo zanikał natomiast instynkt przetrwania. Ludzie przekonani, że są nieśmiertelni przestali się bać i wykonywali czynności, które w świecie pierwotnym uchodziły za niebezpieczne. Jednak to co najbardziej zaskoczyło badaczy umysłów nazywało się instynktem samozagłady. Skłaniano się do wniosku, że instynkt samozagłady ewoluował z instynktu przetrwania i stał się jego odwrotnością. Niektórzy uważali, że ten instynkt był zawsze obecny i argumentowali to krwawymi wojnami sprzed setek lat czy zatruwaniem własnego organizmu przez najróżniejszego rodzaju używki. Jaka by nie była prawda, to instynkt samozagłady stał się dominującym i pogłębiającym problemem. W świecie, gdzie każdy miał pracę, przypisany zakres obowiązków i wyznaczoną odgórnie misję, zaczęło brakować rąk do pracy.

W ciągu kilku lat spośród 25 miliardów ludzi pozostało 5 miliardów. Pozostali popełnili masowe samobójstwa. Co prawda istniała możliwość przywracania ich do życia, ale ze względu na ogromną liczbę odbierających sobie życie stało się to niemożliwe. Postanowiono przywrócić płodność ludzkości i kontrolować liczbę narodzin, ale gen odpowiadający za możliwość poczęcia dziecka całkowicie zanikł. Bez większego problemu odtworzono, go z genów znajdujących się w kościach znalezionych na starych cmentarzyskach. Następnie gen wszczepiano i zapładniano kobiety in vitro. Początkowo wszystko przebiegało tak jak sobie to założono. Zaczęły się rodzić dzieci zdrowe, duże, a przez odpowiedni dobór kodu genetycznego, także piękne. Po 10 latach zarzucono tę metodę. Okazało się, że fizyczność każdej nowonarodzonej istoty była na najwyższym poziomie, ale umysłowość zatrzymywała się na etapie 2-3-latka. Próbowano znanym od dawna sposobem stymulować intelekt. Zaczęło to zdawać egzamin jednak powodowało szybki i niepohamowany wzrost instynktu samozagłady. W efekcie przetrwało około 3 procent spośród 153.284 w ten sposób narodzonych dzieci.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +