UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Letalis"

Część pierwsza

strona 5

***

134 lata temu tajemnica życia i śmierci została złamana. Każda ludzka istota mogła istnieć wiecznie. W konsekwencji bardzo szybko następowało przeludnienie planety. Jedyną na to radą, aby zachować optymalną liczbę mieszkańców Ziemi było wprowadzenie zakazu narodzin. Każdy, kto chciał żyć w nieskończoność musiał poddać się prostemu zabiegowi mutacji genu płodności. W ciągu 40 dni prawie cała ludność świata zrezygnowała z daru narodzin. Euforia wiecznego życia była tak silna, że niewielu zastanawiało się czy warto żyć wiecznie. Jednocześnie nastąpił wielki chaos. Miliardy ludzi tłoczyło się przed regionalnymi punktami Centrum Mutacyjnego, bojąc się, że nie zdążą lub zabraknie dla nich preparatu uszkadzającego gen, a co za tym idzie nie zostaną zarejestrowani w regionalnych ośrodkach „A-vita”, które zapewniały nieśmiertelność. Tymczasem sam zabieg był bardzo prosty, taki sam u kobiet, jak u mężczyzn. Wystarczyło przejść przez tunel długości trzech metrów, w którym zachodziła interferencja fal światła białego, niebieskiego i szarego, o odpowiedniej długości i ściśle dopasowanym natężeniu.

Podróż przez tunel świetlny uszkadzała znajdujący się w chromosomie X gen płodności w sposób nieodwracalny. Operację należało przeprowadzić bardzo szybko, ponieważ umieralność wynosiła jeden na milion narodzin. Uznano, że zbyt duża liczba ludzi może spowodować niemożliwość utrzymywania wszystkich przy życiu, a wtedy należałoby zacząć nieśmiertelność reglamentować. Taki stan rzeczy wywołałby rewolucję. Opracowano więc metodę mutacji genu płodności, ale wcześniej nie zdążono przeprowadzić niezbędnych prób. Po kilku latach okazało się, że metoda była niezwykle skuteczna. Dzieci przestały się rodzić. Jeśli kobiety zachodziły w ciąże (co zdarzało się niezwykle rzadko) dochodziło do szybkich poronień. Jednak średnio u jednej na 1000 osób zabieg mutacyjny spowodował skutki uboczne. Niektórym mężczyznom zaczęły rosnąć piersi. U niektórych kobiet zaczęły się wykształcać męskie narządy płciowe. Częstym skutkiem ubocznym był daltonizm, spadek popędu płciowego u kobiet i impotencja u mężczyzn. Jednak najbardziej poważnym zaburzeniem był nagły spadek sprawności intelektualnej do poziomu 50-60 IQ.

Był to czas, gdy takimi błahostkami jak skutki uboczne nikt nie zawracał sobie głowy. Entuzjazm nieśmiertelności jaki wtedy zapanował stanowił antidotum na wszelkiego rodzaju bolączki. Technologia hodowania części zamiennych dla ciała ludzkiego została doprowadzona do perfekcji. Transplantacje były szybkie i bezkrwawe. W zależności od organu koszt otrzymania nowej biologicznej części wahał się w granicach rocznej statystycznej pensji. Biorąc pod uwagę, że jedna część składała się z kilku elementów, na przykład płuca razem z sercem, a żołądek, wątroba, trzustka i wszystkie pobliskie organy też stanowiły całość i trzeba je było wymieniać jedynie raz na kilkadziesiąt lat, to dla większości ludzi nie stanowiło to większego finansowego obciążenia. Gdy wprowadzono obowiązkowe składki ubezpieczeniowe na ten cel, nikt nie pozostawał bez możliwości odnowienia ciała tak wewnątrz, jak i na zewnątrz.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +