UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Letalis"

Wstęp

strona 2

Rzeczywiście. Było coś we mnie, co jednoczyło mnie z czymś co było poza mną. Byłem częścią bezkresu, a jednocześnie czułem własną odrębność. Nieistotny był czas miniony i przyszły. Trwałem w teraźniejszości, jakbym zastygł na obrazie fotografii. Było mi dobrze, nawet ciemność, która mnie zewsząd okalała, nie budziła niepokoju.

- Przecież nic nie widzę, więc co chcesz mi pokazać?

- Proszę, zobacz!

W jednej chwili ujrzałem tysiące twarzy. Twarze męskie i kobiece, stare i młode, piękne i straszne, twarze o obliczach hardych i pokornych. Tysiące twarzy przemknęło przez mój umysł i każdą z nich zapamiętałem. Następna chwila była bólem. Przeszył mnie z tak straszną siłą, że sam stałem się bólem. Cierpienie znikło nagle i znów ujrzałem tysiące twarzy. Innych. Twarzy przestraszonych i odważnych, przepełnionych nadzieją i zwątpieniem, twarzy przeklinających przeznaczenie i twarzy dziękujących za dany im los. Znów poczułem, jak ściska mnie bezbrzeżny ból. I znów była to tylko chwila.

- Przestań! - krzyknąłem.

Ciemność nadpłynęła.

- Byłeś śmiercią. Robiłeś to co ja

robię i czułeś to co ja czuję.

- Nie rozumiem... Pozwoliłaś mi zabijać?

- Zabijają ludzie ludzi, a ty byłeś śmiercią. Ja pozwoliłam ci tylko odbierać to co Bóg pożyczył ludziom. Czułeś ból żyjących, którzy stracili tych, których kochali. Wiedz jednak, że ból Śmierci potęgowany jest tysiąckrotnie wtedy, gdy choćby jedno odejście sprawia komuś radość. Życie jest Jego własnością. Tak samo jak Śmierć należy do Niego. Każdy musi oddać życie z odsetkami. Każdy musi dokonać tego do czego został stworzony. Każdy musi spłacić swój dług. Jeśli tego nie zrobi... - Śmierć przerwała.

- O jakim długu mówisz? Przecież człowiek nie prosił Boga o życie.

- Masz wolną wolę - usłyszałem głos przypominający swym dźwiękiem spadającą wodę uderzającą o cienkie szkło.

Zląkłem się, gdyż ciemność rozbłysła, jakby przecięta słonecznym mieczem. I znów zapadła ciemność...

- Czy to był Bóg? – spytałem naiwnie.

Śmierć po raz wtóry się roześmiała.

- Nie, to nie Bóg, to kolejne żniwo. Kolejna wojna w twoim świecie.

- Wojna? Kolejna wojna? Kolejna kara zsyłana przez Boga?

- Dlaczego ludzie wszystkie nieszczęścia zrzucają na karb woli Boga!? – to nie były spokojne słowa. To był wszechogarniający krzyk, a mimo to wciąż nie opuszczał mnie spokój – Dlaczego wtedy mówią „Bóg tak chciał”, albo przeklinają go za swój los?

- Niektórzy w Boga nie wierzą – jak na sytuację w której się znajdowałem rzekłem niezwykle rzeczowo i choć w ciemności nie widziałem ust Śmierci, to kolejny raz poczułem jak się uśmiecha.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +