UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

Rozdział VIII

Marta zajęta układaniem swoich rzeczy, a może nie spodziewająca się, że w tym miejscu może spotkać żonę jednego ze swoich byłych kochanków, w pierwszej chwili nie zdołała uświadomić sobie w jakiej sytuacji się znalazła. Robiąc porządki widziała Annę niejako na marginesie wzrokowej percepcji. Jednak to pozwoliło dostrzec fakt, że kobieta przygląda się jej i wbija swe spojrzenie tak mocno, że nawet jakby była odwrócona plecami, to czułaby to spojrzenie. Najpierw dyskretnie - a gdy coś w jej jaźni krzyknęło - twarzą w twarz, przyglądała się nowej lokatorce domu samotnej matki. Patrzyła jej prosto w oczy. Chociaż Anna wyglądała inaczej niż wtedy, gdy Marta mieszkała w jej domu, poznała ją. Te same oczy, to samo spojrzenie… chociaż inne… podobne, ale inne. Teraz widziała spojrzenie bezczelne, wręcz kpiące. Marta na chwilę utraciła swą pewność siebie i odwróciła wzrok od wzroku Anny. Była to jednak tylko chwila. Znów patrzyły sobie wprost w oczy. Obie wiedziały kim są, ale żadna nie była przekonana o tym, że ta druga wie, że się rozpoznały.

- Co się na mnie patrzysz? – pierwsza odezwała się Marta.

- Poznajesz mnie? – spytała Anna.

- Tak, poznaje… jesteś… jesteś tą bidulą od palanta twojego męża.

Anna niespodziewanie się uśmiechnęła.

- No to widzę, że mamy wspólne poglądy… - powiedziała, nieco zaskakując Martę.

- Nie rozumiem…

- Mój mąż to palant… - Anna zawiesiła głos. – A ty? Kim ty jesteś?

z0940 (24 kB)

Paradoksalnie spotkanie Marty, było dla Anny czymś pozytywnym. Odzyskała stan umysłu jaki miała w szpitalu. Chciała ją odnaleźć, choć nie wiedziała jak to zrobić. Nie chciała się na niej mścić, a więc nie szła na wojnę z kobietą, która może być niebezpieczna. Czuła się szczęśliwa. Nie było to szczęście kobiety zakochanej, ani kobiety spełnionej, ani kobiety wierzącej w życiowe perspektywy. Było to szczęście kobiety ogarniętej obsesją. A ogarnięta obsesją kobieta jest nieobliczalna. Potrafi bowiem zebrać w sobie ogromne pokłady uczuć i emocji tak pozytywnych jak i negatywnych. Zdecydowanie więcej niż jakikolwiek mężczyzna. Uczuć, które stają się motorem napędowym wszystkich poczynań.

Ktoś zapukał do drzwi i usłyszawszy „proszę” nacisnął klamkę. Do pokoju wszedł stary ksiądz.

- Szczęść Boże…

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +