UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

Rozdział V

strona 69

- Anka?! Co ty tutaj robisz? Wejdź...

Nie drgnęła.

- No wchodź!

Nie zareagowała.

Wziął ją za rękę, lekko pociągnął i przeprowadził przez próg. Zamknął drzwi chwycił za łokieć, tak jak prowadzi się niewidomego i zaprowadził do pokoju.

- Usiądź sobie. Czego się napijesz... Ale ze mnie kretyn! Zrobię ci gorącej herbaty.

Szybkim krokiem wyszedł do kuchni włączył przycisk czajnika, przygotował kubek, wsadził do środka torebkę z herbatą i widząc, że woda jeszcze się nie gotuje, wrócił do pokoju. Anna wciąż stała. Podprowadził ją do fotela w którym spędził noc i pomógł jej usiąść. Patrzył na nią, widział ją, a mimo to wydawało mu się, że ta kobieta jest nieobecna. Po raz kolejny spojrzał na czerwoną pieczątkę.

- Jak tu przyszłaś? Przecież to będzie z dziesięć kilometrów?

Nie odpowiedziała. Nawet nie mrugnęła, a żaden mięsień nie zmienił wyrazu twarzy Anny. Zygmunt przyniósł herbatę i podał przyjaciółce. Kubek wzięła w dwie ręce, tak jak to czynią ludzie, którym jest zimno i od ciepłego naczynia pragną ogrzać dłonie. Piła małymi łykami, ale jedno się nie zmieniało. Wciąż spoglądała na wprost przed siebie, jakby nie dostrzegając tego co jest tu i teraz, a widząc coś co jest niewidoczne dla innych.

Wyjął pusty kubek z rąk kobiety i postawił na stole. Wziął ją na ręce i przeniósł do sypialni kładąc na łóżku. Poprawił poduszkę, a gdy przykrywał kołdrą zauważył, że już śpi.

„I co ja mam teraz z tobą zrobić? – pomyślał. – „I co ja mam teraz ze sobą zrobić?”

z0940 (24 kB)

Minął cały dzień. Anna spała tak bezszelestnie, że Zygmunt co jakiś czas wchodził do sypialni sprawdzając czy nic złego się nie stało. Obudziła się wieczorem w chwili, gdy przyjaciel nad nią stał. Otworzyła oczy i po raz pierwszy tego dnia spojrzała na gospodarza mieszkania tak, jak człowiek, który zdaje sobie sprawę z tego, gdzie jest i co wokół niego się dzieje. Trwało to jednak tylko chwilę. Przewróciła się na bok, skuliła do embrionalnej pozycji i znów patrzyła przed siebie dając Zygmuntowi do zrozumienia, że nic ją nie obchodzi.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +