UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

Rozdział V

strona 63

- Mariusz. Nic z tego nie rozumiem. Nie wiem co się dzieje – gospodarz ze zdenerwowania miał nieco zmieniony głos. Dotąd mówił głębokimi, męskimi tonami, a teraz jego wypowiedź była przytłumiona i przypominała dyszkant chłopca będącego przed mutacją.

- No właśnie co się dzieje? Ty mi powiedz Zygmunt.

- Słyszałeś przecież...

- No tak, ale podobno są świadkowie, że ty ją pobiłeś.

- Jacy świadkowie!? Co ty mówisz?

- Mąż tej kobiety powiedział, że to ty ją tak urządziłeś. Twierdzi, że jak przyszedł do domu, to jego żona była już zmasakrowana. To, że tam byłeś, to nie zaprzeczasz?

- Byłem, ale...

- Pielęgniarki ze szpitala powiedziały, że ona jak cię zobaczyła, to zaczęła krzyczeć, żebyś jej nie zabijał...

- Co za bzdury! Mariusz, ja nie wiem dlaczego ona tak krzyczała. Przecież można się jej zapytać. W czym problem?

- No właśnie, że nie można...

Zygmunt spojrzał się tak przyjaciela, że ten w lot odczytał jego myśli.

- Nie! Nie umarła, żyje, ale nie ma z nią kontaktu. Znajduje się w głębokim szoku pourazowym. Jest w szpitalu psychiatrycznym i nie reaguje na żadne pytania. Jest, a jakby jej nie było.

- I co teraz?

- Miejmy nadzieje, że minie jej to i że wszystko sobie przypomni. Ale rozmawiałem z lekarzem i ten twierdzi, że nawet jak dojdzie do siebie, to niekoniecznie będzie pamiętała co się stało. Bardzo często takie traumatyczne przeżycia są wypierane z umysłu i wtedy tylko hipnoza...

- Jaka hipnoza!? Człowieku! Musisz coś zrobić, bo mnie wsadzą! Ja nic nie zrobiłem! Wierzysz mi?

z0940 (24 kB)

- Jestem twoim adwokatem...

- Ale czy mi wierzysz?

Mariusz nie odpowiedział od razu, co stanowiło jednoznaczny komunikat w postaci: „mam wątpliwości czy mówisz prawdę”.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +