UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

Rozdział IV

strona 53

Przed drzwiami swego mieszkania otarł dłońmi twarz, poprawił ubranie, jakby za chwilę miał ważne biznesowe spotkanie i minął próg domu. Beata przywitała go radośnie, jak zwykle całując w usta. Bartosza z dnia na dzień ten rytuał przywitania coraz bardziej irytował. Im więcej otrzymywał od swojej partnerki, tym silniej odczuwał do niej niechęć. Im większa była troskliwość, tym mniej jej potrzebował. Im częściej słyszał od niej słowo „kocham cię”, tym bardziej się od niej oddalał. Nie wiedział dlaczego tak się dzieje, ale sama obecność Beaty stawała się nie do zniesienia.

- Musisz się wyprowadzić – powiedział bezceremonialne nie zważając jak bardzo ją rani. Beata znieruchomiała. Nie wiedziała czy dobrze usłyszała, a jeśli usłyszała, to czy jest to głupi żart czy może jakieś przejęzyczenie. Bartosz nie mogąc ścierpieć trwającej ciszy powtórzył raz jeszcze.

- Musisz się wyprowadzić...

- Bartek... co ty mówisz? Przecież ja cię... – nie dokończyła zdania.

- To nie jest istotne. Musisz się wyprowadzić. Nie możemy być razem.

- Dlaczego? Co ci się stało? Co ty do mnie mówisz. Bartek!

- Nie potrafię ci tego wytłumaczyć. Musisz się wyprowadzić. Ja wiem, że Cię potrzebuję, że tak wiele dla mnie zrobiłaś...

- Ty draniu... – krzyknęła Beata, a szloch jaki utkwił w gardle nie pozwolił mówić dalej.

- Nie kocham cię Beata, a gdybym to udawał... no przecież wiesz. Nie chcę cię oszukiwać. Nie chcę cię wykorzystywać...

- Nie chcesz mnie oszukiwać? – w tonie słów kobiety dało się wyczuć, że minął efekt zaskoczenia, który zawsze objawia się wycofaniem i obroną. Teraz instynktownie zaczęła atakować. – Nie chcesz mnie oszukiwać? – powtórzyła. - Ty draniu! A do tej pory co robiłeś? Jakbyś mnie raz przeleciał i wtedy rzucił, to bym zrozumiała. Już miałam takich i byli uczciwsi od ciebie. Ale ty nie! Ty przez cały ten czas zachowywałeś jakbyś chciał ze mną być. Nie chcesz mnie wykorzystywać? A co do tej pory robiłeś? Całe życie podporządkowałam właśnie tobie. Ty pieprzony hipokryto! Tyle dla ciebie zrobiłam, a ty mnie traktujesz jak śmiecia...

z0940 (24 kB)

Beata nie potrafiła opanować nagromadzonych emocji. Rzuciła się na Bartosza z zaciśniętymi pięściami. Ten chwycił ją za nadgarstki powstrzymując agresję. Nie mogąc się wyswobodzić z męskiego uścisku wymierzyła cios kolanem między nogi. Trafiła idealnie. Mężczyzna natychmiast rozluźnił uchwyt i chwytając się za przyrodzenie, uklęknął przed przerażoną swoim czynem kobietą.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +