UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

Rozdział II

strona 42

- Spójrz! – wskazała na rozcięty policzek. – Poczekamy kilka dni, obejrzymy sobie ją czy ma jakieś siniaki, a jak zejdą to zobaczymy czy będzie się chciała skarżyć. Ty poświadczysz, że rzuciła się na mnie z nożyczkami. Trzeba je schować na wszelki wypadek. Tylko nie wolno wycierać śladów krwi. Jesteśmy kryci. Ale tak czy inaczej musi sobie tam posiedzieć. Za karę.

- A jak ona tam umrze? – spytał logicznie.

- To i mała strata – odpowiedziała na wpół drwiąco na wpół cynicznie. – Przecież chora była, to i nie dziwne, że umarła.

- Zwariowałaś? Tak ją poobijałaś, że jak zobaczą te siniaki, to zaczną zadawać pytania.

- Przestań! Robisz w portki.


Anna ocknęła się jeszcze w sypialni. Udawała jednak nieprzytomną. Bała się bicia. Siedziała związana i zakneblowana na betonowej podłodze w ciemnym pomieszczeniu i dziękowała opatrzności, że jeszcze żyje. W zasadzie po wylewie krwi do mózgu i tak krótkim okresie od tego wydarzenia, to co działo się ostatnio, powinno ją zabić. Nie wiedziała co tak usilnie podtrzymywało życie. Czy była to wielka wola istnienia, czy organizm zdążył się tak szybko zregenerować, czy może Bóg miał wobec niej jeszcze jakieś plany i nie pozwalał, aby opuściła świat żywych. Teraz miała trudności z oddychaniem. Jedna dziurka od nosa była zaczopowana jej własną krwią, a usta zaklejone plastrem. Na razie nie odczuwała bólu zmaltretowanego ciała. Ten miał przyjść później. Odczuwała jednak strach. Bała się tego co może stać się później. Skoro doszło do tego do czego doszło, to można było się spodziewać najgorszego. Bardzo szybko zatraciła poczucie czasu. Nie wiedziała czy minęło dziesięć minut niewoli, czy godzina, a może jeszcze dłużej. Starała się wyswobodzić z więzów lecz wszelkie próby spełzały na niczym. Zmęczona, bezsilna i przestraszona wymyśliła sobie, że aby to przerwać musi myśleć o czymś innym niż obecna sytuacja. Było to dość karkołomne przedsięwzięcie, ponieważ wspominając szczęśliwe lata zawsze widziała Jana, a gdy ten pojawiał się w jej wyobraźni, umysł natychmiast pozostawiał przeszłość i kierował się ku teraźniejszości. Tu odnajdywała tylko jedno miłe wspomnienie. Odczuwała satysfakcję, przypominała sobie jak kawałek po kawałku rozcinała ubrania Marty.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +