UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

Rozdział II

strona 40

Marta jednym szybkim ruchem uderzyła rywalkę w twarz. Anna zachwiała się i tracąc równowagę zdążyła jeszcze zamachnąć się nożyczkami. Była sporo wyższa, miała dłuższe ręce i dzięki temu osiągnęła cel lekko kalecząc twarz kobiety, która tak zapamiętale niszczyła jej życie. Ta zupełnie nie spodziewając się ataku na moment znieruchomiała. Dotknęła skaleczenia, a po chwili spojrzała na zakrwawioną dłoń. Podeszła do lustra znajdującego się w drzwiach garderoby oceniając obrażenia. I gdy wydawało się, że to zdarzenie przepełniło czarę wściekłości otrzeźwiając wszystkich obecnych, a zarazem pozwalając zrozumieć im o niestosowności zachowań, kobieta sprzed lustra rzuciła się z furią na leżącą na podłodze Annę. Przygniotła ją swoim ciężarem, wyrwała z dłoni nożyczki, odrzuciła je i zaczęła okładać pięściami gdzie popadnie. Bita chciała się bronić, ale nie tylko ze względu na brak siły nie mogła tego zrobić. Agresorka siedziała na niej okrakiem kolanami przyciskając ręce Anny do podłogi.

- Ratunku... ratunku.... pomocy – krzyczała. – Pomocy...

Jan tylko przyglądał się temu co się dzieje.

- Co się tak patrzysz, przymknij ją – bijąca zwróciła się w kierunku mężczyzny. – No przymknij ją...

Jan podszedł do szamocących się kobiet i położył dłoń na ustach tej będącej niżej. Anna chciała się uwolnić spod mężowskiej dłoni obracając głowę na wszystkie strony, aż w końcu ugryzła. Ten zasyczał i znów rozległo się larum wołającej pomocy.

- Poduszką. Przyduś ją poduszką!

Jan posłusznie wykonał powierzone mu zadanie. Przykrył twarz żony poduszką i patrzył co robi Marta. Ona się zmęczyła i na chwile przestała bić.

- Przecież ją zabijemy... – słowa Jana nieco ostudziły furię Marty, ale on sam nie poluźnił duszącego uścisku wciąż odbierając możliwość oddychania tej której kiedyś ślubował miłość.

z0940 (24 kB)

Anna choć nic nie widziała i tak poczuła, że robi się jej ciemno przed oczyma. Przestała odczuwać ból, jej ruchy stawały się coraz mniej intensywne, aż w końcu całkowicie znieruchomiała.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +