UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

Rozdział II

strona 39

- W dupie jesteś, a nie u siebie – odburknęła.

- Coś ty powiedziała? - Anna stanęła przodem do Marty trzymając wykierowane w nią nożyczki. Ta do tej pory tak pewna siebie kobieta zbladła lecz bezczelna pycha szybko powróciła. Zrobiła krok do przodu, na co Anna wyciągnęła dłoń z nożyczkami przed siebie na długość całej ręki.

- Jasiu! – zawołała zagrożona kobieta. – Jasiu! Chodź tu szybko! Do sypialni... Chodź, coś zobaczysz. Twoja żona... – nie skończyła zdania, bo dopiero teraz zobaczyła swoje sukienki, żakiety, bieliznę, płaszcz, leżące bezładnie na łóżku, a do tego w strzępy pocięte nożyczkami.

- Jasiu! – krzyknęła ponownie w chwili, gdy mężczyzna mijał próg sypialni.

- Odbiło ci już zupełnie? – powiedział zaciskając mocno przy tym szczęki przez co słowa mieszały się z sykiem powietrza wypływającego między zębami.

- To jest wariatka – wtórowała mu Marta. – Dzwoń na policję! Zobacz co zrobiła!

- Rzuć te nożyczki – zażądał.

- No zrób coś wreszcie z nią – niecierpliwiła się Marta.

Jan stał wyraźnie bojąc się ostrego narzędzia.

Tymczasem Marta zrobiła krok do przodu i stanęła tuż przed Anną w ten sposób, że ostrze nożyczek dotykało jej klatki piersiowej.

- No! Na co czekasz, pchnij! Zabij mnie! Zabij mnie suko! Zrobisz mi przysługę! - Marta chwyciła dłoń trzymającą nożyczki i jeszcze bardziej przyciągnęła ją do własnego ciała.

Sytuacja ta, choć trwała nie dłużej niż pięć sekund dla wszystkich wydawała się nieskończonością. W końcu Anna opuściła dłoń dając za wygraną. Kobieta stojąca na przeciwko z kpiącym wyrazem twarzy nic nie mówiąc przekazywała informację o znaczeniu: „tchórz”. A słowami dodała

.

- Kim ty jesteś... kim ty jesteś. Jesteś nikim. Za wszystko zapłacisz. Ty podróbko kobiety. Kto cię będzie chciał. Jesteś nikim. Skończ lepiej ze sobą i nie zatruwaj powietrza swoim smrodem.

z0940 (24 kB)

Gdy lżyła Annę, Jan stał bez ruchu. Mimika twarzy wskazywała, że zgadza się ze słowami kochanki. Lecz Anna właśnie w tym momencie zrozumiała coś, czego wcześniej nie potrafiła zrozumieć, a teraz stało się jasne i klarowne. „On potrzebuje kobiety, która będzie nim rządziła, a nie takiej jak ja. Potulnej, miłej, grzecznej, usłużnej i gotowej na każde zawołanie. Potrzebuje kobiety, która będzie mu rozkazywała, dominowała i zdejmowała z niego odpowiedzialność. Być może on nawet sobie z tego sprawy nie zdawał i dalej sobie zdaje, ale to jest facet, którego znam tyle lat, a jednak nic o nim nie wiedziałam.”

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +