UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

strona 16

Niedomaganie Zygmunta miało jeszcze jedną znaczącą konsekwencję. Całkowicie inaczej postrzegał kobiety od tego jak postrzega je gros mężczyzn. Większość osobników płci męskiej najpierw patrzy na kobietę jako na obiekt seksualny, a dopiero potem jako na człowieka. Spora większość z tej większości patrzy na kobietę jako na obiekt seksualny, a człowieka, umysłowości, inteligencji itp. itd w ogóle nie dostrzega. Tymczasem on był pozbawiony skojarzeń erotycznych nawet wtedy, gdy ze sporego dekoltu wylewał się biust, a wiatr hulał pod niewieścią sukienką unosząc ją ku górze ujawniając stringi. Dzięki temu kobieca połowa świata nie była dla niego nie odkrytym kosmosem. Widział więcej, rozumiał więcej, czuł więcej niż przeciętny mężczyzna. Nigdy nie był pijany testosteronem, a przez to miał trzeźwe spojrzenie. Ta trzeźwość powodowała pewien paradoks. Kobiety uwielbiały go za to kim jest, a jemu wcale nie zależało na ich uwielbieniu.

Gdy Zygmunt zobaczył, że kobieta, którą obserwował wyszła od kosmetyczki spojrzał na zegarek. Półtorej godziny spędził na bezsensownym rozmyślaniu i wspominaniu zamiast zastanowić się nad tym jak zawrzeć znajomość z kochanką męża przyjaciółki. Czuł niepohamowaną potrzebę rozwikłania zagadki, która w tej chwili miała jedną niewiadomą. Dlaczego Jan wymienił ładniejszą na brzydszą, która właśnie wsiadała do samochodu należącego do Anny. Zareagował impulsywnie stosując sposób podrywu tak stary, jak historia motoryzacji. Na stłuczkę. Przekręcił kluczyki, ruszył i lekko zarysował sąsiednie auto. Wyskoczył jak poparzony przepraszając za swoją nieuwagę. Kobieta nie wydawała się być zdenerwowana zdarzeniem i ze zrozumieniem przyjmowała pozorne gapiostwo kierowcy. Natomiast Zygmunt w sekundzie ponownie zlustrował tą, którą chciał poznać. Nie jako mężczyzna, ale jako esteta uznał, że wizyta w salonie kosmetycznym zrobiła jej więcej szkody, niż pożytku. W jego mniemaniu była jeszcze mniej atrakcyjna, niż 90 minut wcześniej. Nie umknęło jego uwagi również to, że kobieta patrzy z zainteresowaniem raz na niego, a raz na jego nowe czarne BMW.

- Nic wielkiego się nie stało – bagatelizowała sprawę. – To i tak nie mój samochód, a za naprawę to pan zapłaci.

Miała miły głos z odrobiną ciepła i subtelnej filuterności. Zupełnie nie pasował do jej fizjonomii, która nie budziła pozytywnych skojarzeń. Natomiast ten głos niwelował niedostatki ciała i wzbudzał zaufanie. Mówiąc patrzyła prosto w oczy, a w nich czaiło się coś niepojętego. Coś co powodowało, że Zygmunt nie potrafił spoglądać wprost na kobietę i wciąż uciekał ze swym wzrokiem, to ku górze, to ku dołowi, to na boki.

- Tak czy inaczej bardzo panią przepraszam. Tu gdzieś jest mały pub. Chodźmy tam. Spokojnie pani spisze moje dane, ubezpieczenie a ja napiszę oświadczenie, że to z mojej winy.

- Nie bardzo mam czas, no ale cóż. Nie ma wyjścia – zgodziła się.

Gdy mieli usiąść przy kawiarnianym stoliku, kobieta coś sobie przypomniała.

z0940 (24 kB)

- Bardzo pana przepraszam, ale muszę zatelefonować. – Wyszła z lokalu, a Zygmunt spoglądał jak tuż przy wejściu rozmawia przez telefon. Chciał wiedzieć do kogo dzwoni, o czym rozmawia. Niestety, nie miał takiej możliwości.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +