UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

strona 15

Siedząc w samochodzie rozmyślał nad fenomenem różnic kobiecego i męskiego charakteru, gdy nagle zdał sobie sprawę, że nie bardzo wie po co pojechał za nieznajomą. „A może ja się mylę, a może to tylko na przykład sprzątaczka?” Za moment przychodziła myśl następna. „No tak! Sprzątaczka, która jeździ Anki samochodem”. Tu jego myśli przepłynęły w stronę przyjaciółki. „Anka – dumał – Jedyna kobieta, którą mógłbym pokochać”. Przypomniał sobie jak pewnego dnia, gdy w jej małżeństwie zaczęło dziać się źle przyszła do niego i zaczęła prowokować zbliżenie. Nie wiedział jak się ma zachować, aż w końcu wymyślił, coś o króliczku, którego chce się gonić, ale nie chce się złapać. Prawda była zupełnie inna. Zygmunt cierpiał na rzadkie, szczególnie u mężczyzn, zaburzenie seksualne. Gdy z tym problemem poszedł do lekarza ten mu powiedział: „cierpi pan na anhedonię seksualną”. Słowo „cierpi” w przypadku Zygmunta było w dużej mierze zbyt wielkim słowem. On z tego powodu nie cierpiał. Bardziej dziwił się, że jest jakiś inny niż wszyscy mężczyźni. Lekarz kontynuował:

- Mówiąc po polsku jest to tak zwany brak radosnego odczuwania.

Tak też było. Mimo, że wszystkie funkcje dotyczące sprawności erotycznej były w jak najlepszym porządku, Zygmunt nie odczuwał żadnej przyjemności ze zbliżenia. Gdy zdarzało mu się pójść z kobietą do łóżka kochał się z nią mechanicznie, bez emocji, bez odczuwania przyjemnego odurzenia. Seksuolog zalecił mu leczenie, ale mężczyzna nie był tym zainteresowany.

- Jeśli nie będzie się pan leczył to stan może przejść w hipolibidemię czyli zupełnie przestanie się pan interesować seksem.

- Panie doktorze - odpowiedział Zygmunt. – To już się stało. Zupełnie nie czuję takiej potrzeby. I powiem panu, że czuje się z tym bardzo dobrze. Jak patrzę na tych moich kolegów, co o niczym innym nie rozmawiają tylko o dupach, to od razu się cieszę, że ja jestem od tego wolny. Wie pan, że mnie nawet erotyczne dowcipy nie śmieszą? Inni się z nich zaśmiewają, a ja ich nie rozumiem.

Stanęło na tym, że Zygmunt nie będzie korzystał z dobrodziejstw medycy, farmakologii i psychologii. Tą nie ciążącą mu przypadłość trzymał jednak w tajemnicy. Nikt o tym nie wiedział, a on sam starał się sprawiać wrażenie, że jest zainteresowany kobietami, by nie wzięto go za homoseksualistę co w jego mniemaniu byłoby czymś niepojętym. Kokietował je, flirtował z nimi czasami się umawiał, a nawet z rzadka szedł z nimi do łóżka. Wszystko po to, aby środowisko postrzegało go jako stuprocentowego faceta, który z wyboru pragnie być z singlem.

z0940 (24 kB)

Wtedy, gdy Anna go drażniła, prowokowała, co prawda mógł spełnić jej zachciankę, ale nie chciał oszukiwać. Nie chciał też wyjawić prawdy o sobie. Koniec końców - jedynie, albo aż - uraził kobiecą dumę odmawiając ciału własnego ciała.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +