UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

strona 14

Otrzeźwienie narastało wraz z rosnącym ciśnieniem krwi w jej żyłach. Poczuła nagły ból głowy i zdała sobie sprawę, że widok damskiej bielizny, nie jej bielizny, może ją zabić. Usiadła na sedesie powtarzając sobie: „spokojnie, spokojnie, Anka, uspokój się”. Pomogło. Ból głowy zaczął zanikać, a intymna odzież stała się jej obojętna.

Poszła do swojego pokoju. Tu, w przeciwieństwie do innych pomieszczeń nie było widać życia. Wyglądało to tak, jakby przez ostatnie 40 dni nikt tu nie wchodził. Zakurzone meble, kwiaty umierające w doniczkach, spleśniałe fusy w filiżance do kawy, nieprzyjemny zapach pomieszczenia, które bardzo długo nie było wietrzone... Tylko jedna rzecz mogła sugerować, że ktoś tu jednak mieszka. Rozrzucona na łóżku pościel, tak jak ją zostawiła, gdy Jan wyrwał Annę ze snu kilka tygodni temu. Otworzyła okno i bezładnie opadła na łóżko. Natychmiast zasnęła.

Zygmunt obserwując dom Anny nie mógł nie zauważyć jak z podjazdu wyjeżdża samochód. Pierwsze co pomyślał, to to, że Anna zupełnie oszalała, by w takim stanie prowadzić auto. Lecz gdy pojazd mijał go zauważył, że za kierownicą siedzi jakaś nieznana mu kobieta. Zaintrygowany tym, szybko wsiadł do auta i pojechał za nią. Po kilkunastu minutach podróży zatrzymał się na parkingu tuż przed gabinetem kosmetycznym. Ujrzał dość tęgą, niewysoką kobietę o rozmierzwionych włosach, ubraną w markowe odzienie, ale w sposób, który znamionował brak smaku. Ruchy, sposób poruszania, a przede wszystkim oczy w które przez ułamek sekundy zajrzał, gdy przechodziła obok niego mówiły, że jest młodsza od Anny. Nie miał wątpliwości, że jest to ta osoba, dla której Jan postanowił odmienić swój stan małżeński na stan wolny. Jako mężczyzna dla którego kobieca dusza nie stanowiła jakiejś większej tajemnicy nie potrafił zrozumieć duszy męskiej. Dziwił się, że przystojny, niebiedny mężczyzna pozostający w związku z atrakcyjną, inteligentną kobietą zostawia ją dla niezbyt urodziwej pani, która wygląda na zaniedbaną z zasady, a do tego nie potrafiącą dobrać butów do sukienki, a tej do torebki. Tu jednak zdał sobie sprawę, że jego zdziwienie jest wtórne, bo już niejednokrotnie odczuwał to samo. Nie po raz pierwszy widział przystojniaków idących za rękę z kobietami na które by nawet nie spojrzał oraz piękne kobiety z facetami których aparycja delikatnie mówiąc daleko odbiega od wzorca określanego jako przystojny.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +