UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

strona 9

Wyszedł zostawiając przykutą do łóżka kobietę w stanie osłupienia. Minął kilkoro drzwi do sal chorych i zatrzymał się przed tymi z napisem „pokój lekarzy”. Nie pukając wszedł do środka. Powiedział zdawkowe dzień dobry i podszedł do swojego kolegi ze studiów doktora Wojciecha Małeckiego. Podał mu dłoń na przywitanie i spojrzał mu prosto w oczy wzrokiem na wpół pytającym, a na wpół błagalnym.

- Bez zmian – powiedział Wojciech. – Musisz podjąć decyzję o odłączeniu aparatury podtrzymującej życie. Jej stan nie daje złudzeń. To tylko kwestia czasu. Ona umiera...

Bartosz usiadł na lekarskiej leżance w ten sposób, jakby mu się nogi ugięły.

- Jesteś pewien? – spytał z nadzieją.

- Przecież wiesz jak to wygląda. Nerki już nie funkcjonują, respiratopr oddycha za Basię, wątroba tylko patrzeć jak przestanie pracować... tak samo serce. Bartek... ona umiera. Przykro mi.

- Dziękuję ci. Pójdę się z nią pożegnać.

z0940 (24 kB)

Nieszczęśliwy mężczyzna zdjął z wieszaka lekarski fartuch i poszedł na oddział intensywnej terapii. Siadł obok nieprzytomnej kobiety, której uchodzące życie podtrzymywała aparatura medyczna. Położył rękę na jej dłoni. Była ciepła. Mogłoby się wydawać, że kobieta pod wpływem tego dotyku za chwilę się obudzi. On jednak wiedział, że ciepłota ciała nic nie oznacza. Przeniósł rękę na czoło kobiety. Było zimne, jakby martwe. To też wiedział. Był to znak, że choć krew wciąż krąży w jej żyłach, zimne czoło znamionowało powolny zanik funkcji mózgu. Było mu wstyd, że nie potrafi płakać. Basia była jego pierwszą, jedyną i największą miłością. Kochał ją całą swoją osobowością. Należał do tego wąskiego grona mężczyzn, którzy nie zauważają innych kobiet. Nie oglądał się za ponętnymi kształtami młodych dziewczyn. Nie myślał o tym, że z inną chciałby pójść do łóżka. Był zapatrzony w swoją żonę do tego stopnia, że nie potrafił zrozumieć niektórych kolegów, którzy choć deklarowali, że kochają swoje żony, od czasu do czasu zdradzali je. Można by rzec, że jest niczym mąż idealny. Ale on nie był idealny. On był zakochany do szaleństwa, a teraz, gdy jego ukochana konała nie potrafił uronić jednej łzy.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +