UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Kości zostały rzucone"

strona 3

A jednak zasnęła.

- Anka... Anka... obudź się... – słyszała głos męża przez sen, ale zdawało się, że wciąż śni. Czekała na jego następne słowa, które wielokrotnie wypowiadał o tej porze. Jednak zamiast „wstań kochanie, zrobiłem ci śniadanie” usłyszała po raz kolejny...

- Anka wstań musimy porozmawiać. Spieszę się... Ocknęła się i powoli zaczęło do niej docierać, że śniadanie będzie musiała zrobić sobie sama, a głos Jana nie wróżył niczego dobrego. Spojrzała na niego ze strachem w oczach.

- Musimy porozmawiać. Chce się rozwieść – kontynuował beznamiętnie. – Chciałem, abyśmy ustalili... - na chwilę zawiesił głos. – Nie chcę, abyśmy się szarpali i skakali sobie do oczu. Ustalmy jak podzielimy wszystko to co mamy.

- Nie możemy tego zrobić później? – sama zaskoczyła się, gdy usłyszała swój spokojny głos.

- Wyjeżdżam dzisiaj na dwa tygodnie – odpowiedział. – Chcę to wszystko szybko załatwić.

- Wyjdź! Chciałam się ubrać.

Zerknął na nią zdziwiony. Przecież była jego żoną, a taka prośba była nieco dziwna.

- No wyjdź. Zaraz do ciebie przyjdę.

Nie spieszyła się. Chciała jak najbardziej odwlec tę rozmowę. Wiedziała, że jest nieunikniona, ale gdzieś na dnie jej jestestwa palił się ognik wiary, że wszystko powróci do normy. Wierzyła, że Jan powie, że pobłądził, że chce ponownie spróbować i że przeprasza. A ona? Ona wybaczyłaby, a potem starała się zapomnieć o bólu, jaki jej sprawił.

- Słucham cię... – rzekła stojąc w drzwiach sypialni.

- Chcę sprzedać dom i podzielić pieniądze.

- Dobrze – zgodziła się bez chwili zastanowienia.

- Z domu weźmiesz wszystko, co ci jest potrzebne. To znaczy ja wezmę...

Jan zaczął wymieniać rzeczy, które chce wziąć. Nie miał skrupułów. Na liście życzeń znalazły się wszystkie najcenniejsze przedmioty. Wspaniałomyślnie nie wymienił wyposażenia kuchni i biżuterii, którą kupował żonie z okazji najróżniejszych rocznic. Chciał zostawić też zupełnie nowy telewizor, na co Anna oburzyła się ironicznie.

z0940 (24 kB)

- Jasiu!!! Telewizor? Przecież, to Ty go kupiłeś. Weź go!

- Jak chcesz... – odpowiedział, jakby nie wyczuwając dwuznaczności usłyszanych słów. – No i jeszcze najważniejsze – dodał. – Znalazłem już kupca na dom.

Spis treści Następna strona Zapisz się

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +