UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział II

strona 34

Czy zdarzyło ci się kiedyś o kimś myśleć, a ta osoba niedługo potem zadzwoniła do ciebie? Albo ty do kogoś telefonujesz, wysyłasz do tej osoby e-maila lub SMS, a w odpowiedzi dowiadujesz się, że ten ktoś właśnie myślał o tobie? To był ten moment, w którym posiadłam niejasne poczucie myśli Andrzeja. Nie słyszałam go, nie miałam pojęcia, gdzie jest, a jednak tajemnicza moc mówiła mi, że on mnie woła. Gdzie miałam go szukać? Jak go odnaleźć? Przypomniałam sobie jego słowa, gdy uświadamiał mi jak można przemieszczać się w przestrzeni: „Najpierw musisz się skoncentrować na punkcie, w którym chcesz się znaleźć”. Ale ja nie chciałam znaleźć się w żadnym znanym mi miejscu, tylko właśnie tam, gdzie on jest w tej chwili. Bardzo intensywnie przypominałam sobie jego nauki. Analizowałam każde zdanie. Myślałam o tym co mi powiedział. Szukałam w tym wszystkim jakiejś odpowiedzi. I gdy tak zastanawiałam się nad tym, co mam zrobić, przestałam dostrzegać szpitalną salę i wszystko, co do tej pory mnie otaczało. Ludzie i sprzęty zaczęły się rozpływać. Wyglądało to tak, jakby wszystko stawało się mgiełką. Wyglądało to tak, jak para uchodząca z kubka gorącej kawy. Początkowo bardzo wyraźna, zmieniająca swoje kształty, aż w końcu całkowicie zanikająca.

Poczułam lęk i w jednej chwili wszystko wróciło do pełnej ostrości. Otoczenie stało się takie, jakie było wcześniej.

- Życie cudem jest. Trzeba zaryzykować – powiedziałam sama do siebie i powróciłam do myśli o Andrzeju, o jego słowach i o spotkaniach z nim. I znów wszystko zaczęło zmieniać się w ulotną mgłę. Szpitalne odgłosy stawały się szumem, aż w końcu przestał dochodzić do mnie jakikolwiek dźwięk i żaden obraz oprócz tego jednego – mojego wyobrażenia. W moim dawnym życiu miewałam już takie sytuacje. Nie były one zamierzone, a przychodziły bezwiednie. Działo się tak, gdy czytałam książkę, gdy się uczyłam, a czasami i w innych sytuacjach. W domu byli rodzice, brat, a w pokoju był włączony telewizor. Natomiast ja z książką w ręku byłam „wyłączona”. Bywało, że mama musiała do mnie dwa, trzy razy powiedzieć „Kasia”, abym się wybudziła i na powrót znalazła tam, gdzie byłam. W tej konkretnej chwili przestawałam odbierać zmysłami, a sama stałam się zmysłem i czystą myślą skupioną w jedność.

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +