UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział II

strona 33

Z radością stwierdziłam, że opuszczanie mojego ciała jest w tej chwili czymś tak prostym i banalnym, że aż dziw bierze, że nie można tego robić, gdy człowiek jest w tak zwanym „normalnym stanie”. Uniosłam się ponad siebie, przepłynęłam przez szybę do dyżurki pielęgniarek i przez następną, tam, gdzie miał leżeć mój śpiący przyjaciel. Leżał spokojnie. Widziałam go po raz pierwszy i spodobał mi się jako chłopak. Wydało mi się to trochę śmieszne, że podoba mi się twarz i odczuwam przyjemność, gdy na nią patrzę. Przecież to tylko twarz. Tak naprawdę Andrzeja tu nie ma. Ten chłopak w tej chwili jest tylko opakowaniem, w którym nie ma żadnej konkretnej zawartości.

Ni stąd ni zowąd przypomniałam sobie mojego pierwszego chłopaka, Bartka. Jego twarz też mi się podobała. Podobało mi się, że był wysoki, że miał czarne, falujące włosy, cudne oczy i tak dalej, i dalej. Teraz zdałam sobie sprawę, że zachwycałam się opakowaniem. Wieczorami myślałam o opakowaniu. Cieszyłam się, że koleżanki były zazdrosne o opakowanie. Ani mnie, ani żadnej dziewczynie z klasy nie przyszło wtedy do głowy, że w tym chłopaku jest coś więcej. Coś dobrego i coś złego. Coś szalonego i coś strachliwego. Coś mądrego i coś głupiego. Coś wielkiego i coś małego. Coś, czego tak naprawdę nigdy nie ujrzymy, ale możemy poczuć własną duszą. Zresztą, ja także kilka chwil temu pozostawiłam swoje opakowanie na szpitalnym łóżku. Obcy ludzie przychodzący obok spoglądają na to moje opakowanie i mówią: „jaka ładna”, „jaka młoda”, „aż serce boli”, „ale mi jej szkoda”. Nawet nie wiedzą, że nie mówią o mnie, tylko o opakowaniu.

Wtedy, gdy rozmyślałam nad łóżkiem i ciałem Andrzeja, które było bez Andrzeja, zrozumiałam, że jeśli się obudzę, to zrobię wszystko, aby ludzie nie oceniali mnie po wyglądzie. Nie chcę słyszeć słów „ładna” lub „brzydka”, „modnie” lub „niemodnie” ubrana. Zupełnie nie będzie mnie to interesowało. Wolę usłyszeć: „jesteś głupia” albo „jesteś mądra”. „Jesteś fajna” albo, że „nie można z tobą wytrzymać”. Wtedy będę wiedziała, co ludzie o mnie naprawdę myślą, a nie to, co tylko widzą. Bo, jeśli ludzie będą oceniali mnie wyłącznie po wyglądzie, to będzie oznaczało, że jestem nikim. Jeśli nie będą dostrzegali mojego wnętrza, to będzie oznaczało, że moje wnętrze, moja dusza, mój emocjonalny świat jest tak marny, że nie przenika przez moje ciało, przez moje opakowanie.

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +