UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział II

strona 27

Była noc. Na korytarzu migotała zepsuta świetlówka, jakby nadawała alfabetem Morse’a. Bez najmniejszego problemu przeniknęłam przez szybę, która z jednej strony dzieliła moją salę od pomieszczenia pielęgniarek. Na chwilę zawisłam nad kobietą w białym kitlu i patrzyłam, jak wypełnia jakiś formularz. Nagle usłyszałam ten sam głos, który wcześniej określił się jako „Niespełnienie”.

- Pomóż mi, pomóż...

Zbliżyłam się do głosu i ten stał jeszcze wyraźniejszy. Zbliżyłam się jeszcze bardziej i poczułam, jak przekraczam granicę pomiędzy światem zewnętrznym a światem wewnętrznym pielęgniarki. W tym momencie byłam częścią jej duszy. Wydawało mi się, że słyszę jej myśli, ale to nie było to. To nie były myśli, to był stan ducha. Ten był przygnębiony, a jednocześnie rozkołysany, jak wielkie drzewo podczas huraganu. Musiała bardzo mocno coś przeżywać, nad czymś bardzo intensywnie się zastanawiać, nie znajdując właściwej odpowiedzi. Działo się jednak coś jeszcze bardziej niezwykłego niż to, że potrafiłam wniknąć w duszę tej kobiety. Otóż, co chwilę jasność, taka niezwykła, jaskrawa, radosna, przeistaczała się w mrok tak nieprzenikniony, że można było tę ciemność kroić nożem. I, gdy nastawała ciemność, czułam ból, słyszałam krzyk i płacz, a gdy wracał blask, ogarniała mnie przeogromna radość i dało się słyszeć naturalny, niczym nieskrępowany śmiech. Jakbym była na huśtawce, raz w słońcu, a raz ciemnościach i ponownie w słońcu i znów mrok otaczał mnie z każdej strony. Chciałam uciec z tego miejsca, ale byłam jakby przywiązana. Chciałam się wyrwać, ale coś mnie trzymało i nie pozwalało czmychnąć na powrót do własnego ciała. Ciemność była na tyle bolesna, że za wszelką cenę starałam się, aby w nią nie wpadać. Z każdą chwilą udawało mi się to coraz lepiej. Siłą woli i własnych myśli powstrzymywałam mrok, a jasność stawała się coraz dłuższa. W końcu przykra czerń zaczęła się oddalać i niedługo potem znikła całkowicie. Pozostał tylko radosny śmiech spowity w słońcu. Wtedy poczułam się wolna. Nie tylko dlatego, że już nic mnie nie powstrzymywało przed opuszczeniem duszy pielęgniarki, ale przede wszystkim dlatego, że miałam poczucie wolności, poczucie bycia sobą i tylko sobą. Był to taki brak potrzeby udawania kogoś, kim nie jestem, aby zadowolić innych lub aby innym się przypodobać. Byłam naprawdę wolna, jak nigdy dotąd. Jedyne, co w tym momencie mi przeszkadzało, to kolosalne wyczerpanie. Walka z ciemnością bardzo mnie zmęczyła. Nie było to zmęczenie takie, jakie odczuwa się po pracy fizycznej, ale takie, jakie jest udziałem każdego człowieka po jakimś ważnym egzaminie, kiedy egzaminatorem jest ktoś niezwykle wymagający, a zarazem nieobliczalny i nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać.

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +