UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział II

strona 24

- Jesteśmy niespełnionymi nadziejami ludzi, którzy o nas zapomnieli... – głos powiedział po raz trzeci i poczułam, że mimowolnie opuszczam ciało. Strach po raz wtóry otoczył mnie swoją pętlą, a ja tak jak za pierwszym razem ujrzałam siebie leżącą bez ruchu. Tym razem jednak nic szczególnego się nie działo. Spałam spokojnie i nikt nie biegał wokół mnie, by uratować mi życie. Uspokoiłam się jeszcze bardziej, gdy ujrzałam, że oddycham miarowo, a żadna kontrolka w medycznej aparaturze nie woła o pomoc. Sądziłam, że zobaczę to „coś”, co mnie nawoływało i ze zdumieniem stwierdziłam, że nic takiego nie ma, choć ponownie usłyszałam.

- Nie szukaj nas. Nie zobaczysz. Jesteśmy myślami, nadziejami, niespełnionymi planami, pomysłami i wszystkim tym, co miało być, ale przez brak wiary i pewności w siebie albo przez lenistwo, albo przez zaniechanie, albo przez zatrzymanie się w pół drogi, albo przez negatywne myślenie, albo przez przekonanie, że „ja tego nie potrafię”, albo przez słabą wolę - nie spełniło się. Jesteśmy zdarzeniami, które mogły się urzeczywistnić, ale się nie urealniły. Jesteśmy niespełnioną miłością, jesteśmy niespełnionym talentem, jesteśmy niespełnionym celem, do którego ktoś kiedyś dążył. Jesteśmy niespełnieniem...

Wszystko to było dla mnie za trudne. Nie potrafiłam pojąć tego, co się działo. Zbyt dużo dziwnych i niezrozumiałych spraw się ostatnio wydarzyło wokół mnie, bym mogła zachować trzeźwość umysłu.

- Pomóż nam, pomóż... – głos był wręcz błagalny.

- Jak? Jak mogę wam pomóc? Jestem tylko dziewczyną, która nie może się obudzić.

- Ale bardzo wierzysz w to, że się obudzisz. Tylko ty jesteś naszą nadzieją.

- Nadzieją? – powtórzyłam.

Następna strona

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +