UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział II

strona 20

- Oddycha samodzielnie – usłyszałam doktora Miłosza. – Znowu ją mamy.

Wydało mi się, że ktoś ten plastikowy worek zdjął mi z głowy. Poczułam się strasznie zmęczona. Zasnęłam. Obudziła mnie rozmowa doktora z mamą.

- Trudno powiedzieć – mówił lekarz. – Pani córka miała zatrzymaną akcję serca przez 23 minuty. Po 4 do 6 minut niedotlenienia następują zmiany w mózgu. Po 15-30 minutach rośnie ryzyko uszkodzenia serca. Ale akcja reanimacyjna została podjęta natychmiast i jest nadzieja, że nie nastąpiło niedotlenienie. W tej chwili nie potrafię pani powiedzieć nic więcej.

Chciałam krzyknąć. „Jakie zmiany w mózgu!? Mózg mnie nie boli! Gardło mnie boli! Bardzo! Mam zmiany w gardle a nie w mózgu!”

Znowu zasnęłam. I wtedy przyszedł ten sen. Chociaż nie wiem, czy to był sen czy może inna forma jawy. Wszystko było tak realne, tak wyraźne i choć trudno to sobie wyobrazić, tak bardzo prawdziwe.

Biegłam po łące pełnej kwiatów tak kolorowych, jak kolory mogą być kolorowe. Biegłam bez celu, aż w pewnej chwili cudowne kwiaty zaczęły zmieniać się w stwory o wyglądzie strasznym, trudnym do opisania, bezkształtnym, ale mnie wydawało się, że wszystko to jest naturalne. Było ich coraz więcej i więcej. Im kwiat był piękniejszy, tym stwór był okropniejszy. Im bardziej się bałam, tym więcej kwiatów zmieniało swoją postać. Biegłam między nimi, ocierałam się o te postacie. Jedne były oślizgłe i spływał po nich lepki, śmierdzący śluz. Inne były twarde, jak kora drzew i tak szorstkie, że po ich dotknięciu przecierało się moje ubranie, a na skórze pojawiała się krew. Starałam się biec coraz szybciej, ale kwiaty zamieniające się w straszydła coraz częściej stawały mi na drodze. Wymijałam je, potykałam się o nie, zderzałam się z nimi, za każdym razem czując ból i coraz większy strach. Moje ręce, nogi, twarz, całe ciało było coraz mocniej podrapane, a niewielkie strużki krwi spływały po każdym fragmencie skóry. W końcu nie mogłam uciekać. Stworów było tak wiele, że nie potrafiłam przedostać się między nimi. Stanęłam i, obracając się wokół własnej osi, patrzyłam, jak wszystko, co mnie otacza, zbliża się tak, jakby chciało mnie pochłonąć. Nagle znieruchomiałam, a z moich ust wydobył się krzyk.

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +