UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział II

strona 19

- Tętno 30 – mówiła pielęgniarka. – Tętno 25 – dodała po krótkiej chwili.

- Ciśnienie 30 na 80 i spada...

- Adrenalina – mówił wyraźnie zdenerwowany doktor Miłosz.

- Ciśnienie 25 na 60...

Doktor uderzył mnie pięścią w klatkę piersiową, a ja nie mogłam pojąć, dlaczego mnie bije.

- Tętno 20... Ona odchodzi... – jedna z pielęgniarek mówiła tak, jakby się zaraz miała rozpłakać.

- Defibrylacja – doktor Miłosz nie dawał za wygraną. – 370 dżuli.

Do klatki piersiowej przyłożyli mi dwie blachy i po chwili moje ciało podskoczyło na łóżku.

- Brak tętna, brak ciśnienia...

- Defibrylacja – powtórzył lekarz, ale więcej nie widziałam, bo ta tajemnicza moc, która starała się mnie porwać, zaczęła zwyciężać. Poddałam się tej sile. Zaczęłam samoistnie płynąć w sposób niekontrolowany. To była podróż przez moje życie, ale w drugą stronę. Widziałam każdą swoją chwilę na ziemi, zaczynając od momentu wyjścia z ciała poprzez ostatnie dni przytomności aż do dzieciństwa. Przypominałam sobie rzeczy, o których dawno zapomniałam, a nawet takie, które zaskakiwały mnie tym, że w ogóle kiedykolwiek się przydarzyły. Gdy doszłam do dnia narodzin, gdy wspomnienia, które były moje, ale nigdy w innych okolicznościach bym ich sobie nie przypomniała, gdy te wspomnienia zakończyły się, znalazłam się w miejscu bardzo jasnym. Nic nie widziałam poza tym światłem. Jednocześnie miałam wrażenie, że to światło jest tylko moje i że to ja nim jestem.

Jedyne, co wtedy czułam, to spokój. Taki spokój, gdy spełniły się wszystkie marzenia i wiadomo, że przyszłe marzenia też się spełnią. Jedyne, co wtedy słyszałam, to cisza. Nie taka cisza zwyczajna, ale taka, co pozwala usłyszeć szept z odległości wielu kilometrów. Myślałam, więc byłam, ale nie odczuwałam żadnych potrzeb. Byłam zupełnie sama, lecz miałam wrażenie, że w każdej chwili będę mogła być z kimś, z kim akurat zechcę. Zapragnęłam poczuć smak pomarańczy – poczułam. Zapragnęłam poczuć zapach kwiatów – poczułam. Zapragnęłam... Nie! Nie pragnęłam poczuć bólu, a ten poczułam z wielką siłą. Ból taki, jakby ktoś mnie dusił. Taki ból, jakby ktoś wsadził mi w gardło rozpalone żelazo, a na głowę plastikowy worek odcinający dopływ powietrza.

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +