UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział II

strona 18

Po raz wtóry zrobiłam, co kazał i nagle, ku mojemu zdumieniu, a nawet przerażeniu, byłam zawieszona w powietrzu. Jakbym była w stanie nieważkości. Mogłam się obracać wokół własnej osi, mogłam robić fikołki. Po prostu pływałam. I wtedy przeraziłam się jeszcze bardziej. Zobaczyłam samą siebie. Leżałam na łóżku poprzypinana różnymi kabelkami do tych elektronicznych skrzyneczek, a na powiekach miałam położone dwa niewielkie waciki. Nie wiem, jakim sposobem, ale Andrzej usłyszał moje myśli. Czyżbym tak głośno myślała?

- Co się dziwisz... To dlatego, żeby ci oczy nie wyschły. Jakby wyschły, to po obudzeniu nic byś nie widziała.

Tymczasem zdziwienie przeistaczało się w zachwyt. Jako dziecko chciałam umieć latać i moje marzenie się spełniło. Chciałam mieć też pelerynę - niewidkę i chodzić sobie tu i tam, ale tak, żeby mnie nikt nie widział. Początkowo fascynował mnie widok samej siebie leżącej w bezruchu. Ale i to zaczynało być takie normalne. Z drugiej strony, z każdą chwilą popadałam w coraz większą euforię. Tak wielką, że nie mogłam skupić myśli. Zapomniałam nawet, że gdzieś w moim pobliżu jest Andrzej. I nagle stało się coś nieoczekiwanego. Coś, na co nie byłam przygotowana. Jakaś niezrozumiała siła zaczęła mnie porywać. Opierałam się temu, ale było to tak, jakby ktoś wziął mnie za ręce i nogi, podniósł i ciągnął tam, gdzie nie chcę iść. Nie potrafiłam tego powstrzymać. Walczyłam z niewidzialną mocą i wydawało mi się, że wcale nie jestem od niej słabsza, ale nie na tyle silna, żeby wyrwać się z tych objęć.

Szamocząc się, gdzieś nad swoim własnym ciałem zobaczyłam, że w sali zrobił się wielki ruch. Najpierw wbiegła pielęgniarka i zaczęła naciskać guziczki w tych magicznych skrzyneczkach z wyświetlaczami, do którym byłam poprzypinana kolorowymi kabelkami. Potem przybiegł doktor Miłosz, kilkoro innych lekarzy i pielęgniarki. Wszyscy mówili podniesionymi głosami.

- Intubacja – zarządził doktor Miłosz i po chwili wsadzili mi do ust plastikową rurkę, która miała dostarczać powietrze do moich płuc.

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +