UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział I

strona 14

Moja nadzieja wzrastała z każdą chwilą, bo chociaż słyszałam, co się wokół mnie dzieje, to od wielu dni nic nie widziałam. Ciągła i wszechogarniająca ciemność, której się nie bałam, ale która momentami doprowadzała mnie do szaleństwa. Najgorzej było, gdy słyszałam, że ktoś jest przy mnie, ale ten ktoś nic nie mówił. Bałam się. Tak do końca nie wiem czego, ale się bałam. Ten strach musiał wywoływać reakcje mojego ciała, bo prawie za każdym razem powtarzała się taka oto sytuacja:

Ktoś wszedł do sali. Słyszałam, jak chodzi, jak coś robi. Czułam, że ten ktoś jest bardzo blisko mnie, czasami nawet mnie dotykał, ale nic nie mówił. A ja się strasznie bałam. Ten ktoś powinien mówić, kim jest i po co przyszedł, a nie tak znienacka chodzić obok mnie. I wtedy – tak było najczęściej – ten ktoś szybko wybiegał i po chwili wracał z lekarzem.

- Panie doktorze – rozpoznawałam głos pielęgniarki. – Widziałam, jak podniosła rękę! Tak wysoko!

Gdy już wiedziałam, że przy mnie jest pielęgniarka i lekarz, uspokajałam się, a doktor podnosił mi powieki i latarką świecił po oczach. To znaczy nie wiedziałam, że to jest latarka, ale kiedyś na filmie widziałam coś takiego, jak taką małą latareczką lekarze świecą w oczy nieprzytomnemu pacjentowi i teraz tak sobie to wyobrażałam. W każdym razie podnosił mi powieki, a ciemność pozostawała, gdy jednak światło zbliżył do mojego oka, to ciemność zamieniała się w jasność. W dalszym ciągu nic nie widziałam, ale było to niezwykle przyjemne uczucie. Jakaś odmiana. Bardzo lubiłam ten moment.

Wszystko to działo się zazwyczaj późnym wieczorem albo w nocy, a następnego dnia, gdy przychodziła mama, robiło się wielkie zamieszanie. Doktor Miłosz mówił mamie, że to dobry znak, że się poruszyłam i że trzeba czekać z nadzieją i mieć wiarę w Bogu. Na końcu dodawał, że on jest dobrej myśli. Potem mama płakała, ale czułam, że to nie jest płacz rozpaczy, bo wtedy mówiła:

- Brawo, córeczko, brawo... zobaczysz... zobaczysz, ty się jeszcze obudzisz...

Na to ja odpowiadałam mamie, chociaż ona mnie nie słyszała:

- Tak, mamusiu, ja się jeszcze obudzę!!!

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +