UWAGA. Ten serwis wykorzystuje pliki cookies (tak zwane "ciasteczka"). Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy tutaj.

"Ja się jeszcze obudzę"

Rozdział I

strona 7

- Bo nigdy nie byłeś moim chłopakiem – powiedziałam, nie patrząc na niego.

- Jak to? Przecież się zgodziłaś... Mam nawet twój list – mówiąc to, otworzył książkę i zobaczyłam napisaną przeze mnie karteczkę.

Bartek przestawał mi się podobać. Mówił tak, jakby rzeczywiście miał coś z głową. „Jak to? Przecież się zgodziłaś.” Zgodziłam się i co z tego! Nie miałam zamiaru z nim rozmawiać i odpowiadać na głupie pytania, ale on znowu mnie zaskoczył.

- Matka dała mi pieniądze, żebym kupił sobie jakieś dżinsy i koszulki. Pójdziesz ze mną do galerii? Połazimy po sklepach... pomożesz mi?

Znowu zgodziłam się bez wahania. Aż mi się głupio zrobiło, że przed chwilą zerwałam z nim, a teraz pójdziemy razem na zakupy. Okazało się jednak, że dobrze zrobiłam. Bartek stał się moim pierwszym, najprawdziwszym chłopakiem. Od tego czasu siedzieliśmy w jednej ławce, do szkoły chodziliśmy, trzymając się za ręce i nawet lekcje odrabialiśmy razem. Prawie nie rozstawaliśmy się. Nawet, gdy nie mieliśmy o czym rozmawiać, to liczyło się tylko to, że on jest blisko mnie, a ja blisko niego. Wszystko ma jednak też swoje złe strony. Do rozpaczy doprowadzał mnie mój braciszek Wojtuś. Bez przerwy się czepiał mówiąc coś w rodzaju: „Kaśka ma narzeczonego!” albo „Zakochana para, Bartek i Kasiara!”. Zaczynałam go wtedy gonić po mieszkaniu, żeby mu przyłożyć, a mama krzyczała na mnie, abym go zostawiła. A co ja byłam winna, że mam zwariowanego i złośliwego brata?

Jednak głupie docinki Wojtusia wynagradzały mi zazdrosne spojrzenia Karoliny. Wiem, że nie można być z tego dumną, ale w chwilach, gdy Karolina zerkała na nas odczuwałam zadowolenie. Wiedziałam, że nie może się pogodzić, że ja i Bartek chodzimy ze sobą. Kiedyś byłyśmy najlepszymi kumpelami. Siedziałyśmy w jednej ławce, razem wychodziłyśmy do ubikacji nawet wtedy, gdy jedna z nas nie miała takiej potrzeby i znałyśmy wszystkie swoje tajemnice. Mniej więcej rok temu do Karoliny przyczepiła się Monika. Robiła wszystko, aby nas skłócić i zachowywała się niczym lustrzane odbicie Karoliny. Wyglądało to mnie więcej tak:

Następna strona

Powieść "Ja się jeszcze obudzę" czytasz systemie "Czytaj i płać tyle, ile Ci serce podpowiada". Na stronach wielkie-oko.pl dostępnych jest pierwsze 40 stron książki. Jeżeli chcesz otrzymać e-book z pełną wersją powieści wejdź tutaj

Udostępnij tę książkę lub polub nas na facebooku lub google +